*****
- Jak ja tęskniłam za tym…
- Za błogim lenistwem w domu??
- Mhy… Żeby leżeć w swoim salonie, w twoich ramionach i bez sensu gapić się w telewizor
- Jak stare dobre małżeństwo…
- W tygodniu będę musiała iść do lekarza
- Coś nie tak??
- Nie… na badania kontrolne… Zresztą Ty chyba też… lekarz zakał Ci się zgłosić jak wrócimy…
- Możemy teraz o tym nie mówić?? – zapytał nie bardzo chcąc rozmawiać na ten temat
- Chłopaku…
- Madzia proszę…
- Martwię się o Ciebie… i nie chcę…
- Wiesz, że nic złego się nie stanie… nie nam…
- Obiecaj, że pójdziesz zrobić badania…
- Skarbie…
- Nie Piotr… Obiecałeś, że będziesz o siebie dbał… Nie powinieneś jeszcze pracować… powinieneś odpoczywać a Ty…
- Wszystko jest w porządku…
- Uwierzę jak zobaczę badania
- I miej tu żonę…
- Słucham??
- Obiecujesz, że dasz mi spokój za zobaczysz wyniki
- Mhy…
- Tak??
- Tak…
- Wszystko jest w porządku… Nie ma śladu po chorobie, tylko mam za bardzo nie szarżować… i unikać stresów – powiedział podając jej kilka kartek które leżały na stole
- Ale…
- Obiecałem, że będę uważał na siebie… badania zrobiłem jak tylko przyjechaliśmy… zadowolona??
- Mhy… dziękuję…
*****
- Co ona tu robi??
- To samo co Ty – odpowiedziała na pytanie Agaty Karolina
- Agata Ty dalej to samo… Jeszcze nie dotarło do Ciebie, że nie będziesz z Wojtkiem??
- No wiem… ale ona…
- Zostaw Mariolę…
- Co z Piotrkiem??
- A co ma być?? – zapytała nie rozumiejąc pytanie sekretarki
- Rozmawialiście ??
- Codziennie rozmawiamy – odpowiedziała na pytanie Adamskiej
- Ale chodzi mi o…
- O co??
- Nic… nie ważne…
- Chyba musze Ci podziękować – zwróciła się do Marioli, wiedząc, że to ona rozmawiała z Piotrkiem
- Mi?? A niby za co??
- Wiesz dobrze za co…
- A może powiecie w końcu o co wam chodzi?? – zapytał Lewickie chcąc poznać tajemnicę dziewczyn
- Biorę ślub
- Co??!!
- Czy Ty przepadkiem już go nie masz?? – zapytała Agata nie rozumiejąc sensu słów Korzeckiej
- Chcemy wziąć kościelny
- No proszę… A jeszcze nie tak dawno temu pamiętam jak uciekałaś przed nim gdzie się da i za wszelką cenę chciałaś go spławić – przypomniał jej Sebastian
- Wiesz, że byłam głupia
- I dalej jesteś… – dodała cicho Bielecka -… Ja bym go pogoniła tak daleko jak się da…
- I tym się różnicie… nawet nie wiesz siostra jak chciałem to w końcu usłyszeć – powiedział przytulając ją, a zaraz po nim to samo zrobiły dziewczyny
*****
- Dziękuję, że przyszedłeś
- Mamo… Oboje dobrze wiemy, że to nie ma sensu
- Piotruś…
- Obiecałem Magdzie…
- Co „ten pan” tu robi?? – zapytał starszy Korzecki na widok Piotrka w pokoju hotelowym
- Tomasz??!!
- Mamo daj spokój… – położył dłoń na ramieniu matki, by ją uspokoić
- Jak śmiesz tu przychodzić!!
- Cały czas zastanawiam się czy było warto…Chciałem porozmawiać…
- Wydaje mi się, że nie mamy o czym
- Mylisz się… To co było kiedyś…
- Nie mamy o czym rozmawiać!! Nie po tym jak wyrzekłeś się rodziców!!
- Ja??!! To Ty kazałaś mi się wynosić z domu i Waszego życia… Nie ja Tobie!!
- Kazałem Ci racjonalnie wybierać…!!
- Między rodziną, a osobą, którą wydawało mi się wtedy że kocham!! To nie był wybór tylko szantaż…!!
- Wydawało mi się, że ją kocham!!?? No pięknie… Czyli jednak miałem rację…
- Co mam Ci teraz powiedzieć??!! Że żałuję??!! Może i tak, ale gdyby nie Dorota nie poznałbym Magdy…
- Widzę, że długo nie cierpiałeś, skoro tak szybko przygruchałeś sobie pierwszą lepszą, która się koło Ciebie zakręciła…
- Nie masz prawa tak o niej mówić…!! – stanął w obronie żony
***********************************************
I jak??
- ……
- ……
- Czyli Piotrek Cię nie zostawił, a jak teściowa??
- Miła…
- Coś jeszcze??
- Agata nie za dużo chciałabyś wiedzieć??
- Oj no… powiedz lepiej jak zareagowała na Wasz ślub… bo jak mniemam o wnuku nie wie…
- Wie…
- Nie wierzę… powiedzieliście jej o dziecku?? – fotograf był dość zaskoczony
- Nie da się tego długo ukryć… Zwłaszcza teraz… – poprawiła swój płaszczyk podkreślając brzuszek
- Czyli szczęście??
- Yhy… – z uśmiechem odwróciła twarz w stronę jasnych i ciepłych promieni słońca
*****
- Wojtek Ci nie powiedział?? – zapytała zaskoczona, że przyjaciel nie wie jeszcze o ich planach na przyszłość
- Nie rozmawiałem z nim ostatnio
- Lepiej powiedz co z waszym ślubem
- Z naszym?? O ile mi wiadomo jesteśmy małżeństwem
- Piotrek ja wiem, że jak byłeś z Dorotą to nie rozmawialiście o takich rzeczach, ale…
- Powiesz o co Ci chodzi ?? – Korzecki za bardzo nie rozumiał słów przyjaciółki
- O Wasz ślub mi chodzi… Kościelny…
- Ale…
- Tylko mi nie mów, że Magda go nie chce… Nie znam kobiety, która nie marzy o białej sukni, kościele i tej całej otoczce
- Otoczce??!!
- Oj no chodzi mi o kwiaty, muzykę… o tą całą resztę
- Myślisz, że Magda…
- Jestem pewna… Wszystkie marzymy o swoim księciu na białym koniu, ślubie, welonie… o szczęśliwym życiu…
- …
- Porozmawiaj z Magdą… a sam zobaczysz
*****
- Masz jeszcze jakieś marzenia?? – zapytał Korzecki, siedząc z Magdą wieczorem i oglądając jakiś film w telewizji
- Mmmy…
- To znaczyło tak czy nie?? – nachylił się delikatnie nad nią, kładąc dłoń na jej brzuszku, a ustami musnął jej szyję
- Teraz tylko chcę, żeby dzidziuś był zdrowy
- I nic więcej??
- Piotruś mam Ciebie, będziemy mieli dziecko i naprawdę jestem szczęśliwa…
- A co byś powiedziała na ślub??
- Przepraszam??!!
- Ślub…
- O ile mi wiadomo, chyba jesteśmy małżeństwem – odpowiedziała ze śmiechem nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi
- A co byś powiedziała na to?? – zapytał podając jej obszerne port folio ze zdjęciami sukni ślubnych
- Piotr…
- Wydawało mi się, że chcesz tego – powiedział dostrzegając jej zaszklone oczy
- Myślałam, że nigdy o to nie zapytasz…
- I dlatego płaczesz?? – delikatnie wytarł jej mokre policzki
- Mówiłam Ci, że jesteś ideałem?? I w dodatku mogę się do Ciebie przytulić…
- Chcę tylko, żebyś była szczęśliwa… I obiecałem spełniać Twoje marzenia
*****
- Piotr Ty nie żartowałeś wczoraj?? – zapytała wchodząc rano do kuchni
- Dzień dobry… Myślałem, że zjemy w łóżku
- Możesz odpowiedzieć??
- Myślisz, że wyrobimy się w miesiąc??
- Co??!!
- No albo grudzień albo czerwiec…
- Piotruś ale…
- Ja wiem, że Wy kobiety wierzycie w te przesądy i tak dalej więc pomyślałem sobie…
- Grudzień – odpowiedziała zdecydowanie
- Jesteś pewna??
- Skoro Ty też tego chcesz… Tylko nie wiem czy uda się nam wszystko załatwić… Kościół, sala, catering, muzyka…
- Obiecuję, że wszystkim się zajmę…
- Ale…
- Powinnaś się oszczędzać… – dotknął jej dłoni, którą trzymała na brzuszku -… Kopie…
- Codziennie rano mam to samo…
- Chłopaku nie wolno kopać tak mocno mamy… Ją to boli… – przyłożył głowę do jej brzuszka, rozmawiając z dzieckiem -… kolego słyszysz co tata mówi…
- Wydaje mi się, że mały ma Twój charakter i nie zamierza nikogo słuchać…
- Nad tym też będziemy pracować…
***********************************************
I jak??
*****
- Dzień dobry mamo Korzecka
- Piotruś…
- Pozwolisz, że kogoś Ci przedstawię?? …Mamo to jest Magda… moja żona… Madzia poznaj moją mamę…
- Miło mi Zofia Korzecka
- Magdalena…
- …Korzecka – dokończył za nią, wiedząc że nie wie co powiedzieć
- Pobraliście się…??
- Tak… dwa miesiące temu…
- Nic nie mówiłeś, że będziesz się żenił
- Bo nie pytałaś… Zresztą nie było czasu
- Wie pani, że Piotr miał już żonę?? – zapytała Korzecką będą przekazana, że Piotrek nie powiedział jej o byłej żonie
- Tak… rozwodziłam ich…
- Mamo to chyba nie jest dobry temat do rozmowy
- Nie, dlaczego?? Więc jest pani prawnikiem, tak??
- Zgadza się… Pracuję, to znaczy pracowałam u Wiktora Waligóry – przyznała Magda, czując jak dłoń Piotrka obejmuję jej pod stołem
- Czyli musi być Pani bardzo dobra
- Magda… proszę mi mówić po imieniu
- Długo jesteście razem??
- Ponad rok
- Nie bałaś się brać ślubu tak szybko??
- Kocham Piotra, jeśli o to pani chodzi… Nie bałam się ślubu z nim, bo robiłam to z miłości a nie przymusu…
- Jest pani… jesteś gotowa go bronić… Dorota taka nie była… – pomimo wypowiedzianych słów, na twarz starszej Korzeckiej pojawił się uśmiech
- Mamo, musisz porównywać Madzię do niej??
*****
- Nie porównuje Magdy do Doroty… W żadnym stopniu nie jest do niej podobna…
- Madzia jest w ciąży… będziemy mieli dziecko – powiedział Piotrek, przerywając matce
- Już myślałam, że nigdy nie powiecie tego…
- Skąd pani wie??
- To widać dziecko… Zresztą Twój brzuszek Cię zdradza… Mogę zapytać który tydzień??
- 28…
- Powinnaś dużo odpoczywać… a praca w kancelarii
- Może być pani spokojna… Nie pracuje… Zresztą prawie od początku ciąży
- Coś nie tak… jakieś problemu?? – zapytała widząc jak zmienił się wyraz twarzy zarówno Piotra jak i Magdy
- Nie, z ciążą wszystko w porządku… Mały rozwija się prawidłowo… Po prostu byłam z Piotrem w Stanach… – mówiąc to, położyła dłoń na swoim brzuszku
- Mały??
- Będziemy mieli syna… – w dumą powiedział Piotrek, cały czas nie puszczając dłoni żony
- Zobaczysz jak ojciec się ucieszy… Zawsze chciał mieć wnuka
- Nie powiesz mu…
- Ale…
- Sam chce mu to powiedzieć…- przyznał, widząc zaskoczenie zarówno na twarzy matki jak i Magdy
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że masz żonę, która jest mądrzejsza od Ciebie i która naprawdę Cię kocha… – powiedziała nawiązując do wypowiedzi Magdy sprzed chwili
*****
- Wyglądasz lepiej…
- Teraz powinienem powiedzieć Tobie jakiś komplement
- Obejdzie się… Jak rozmowa z matką??
- Nie myślałem, że pójdzie tak łatwo
- Czyli co, zgoda w rodzinie?? – zadała kolejne pytanie Adamska
- Lepiej powiedź kiedy masz zamiar wyjść za Wojtka – zapytał siadając przed nią i czekając na konkretną odpowiedź
- Jakby to powiedzieć…
- Mariola on Cię kocha… naprawdę kocha
- Tak jak Ty Magdę??
- Wojtek nie jest w stanie nikogo… skrzywdzić
- Chciałeś powiedzieć okłamać
- Wolałbym określenie próbować ochronić przed cierpieniem
- A warto było się tak upierać i robić wszystko, żeby nie poznała prawdy?? – zapytała podając mu kawę, o którą i tak zaraz by poprosił
- Ciekawe od kiedy jesteś taka mądra?? Jakoś jak trzeba było się brać za Wojtka nie miałaś odwagi… dobra ta kawa
- Jak zawsze… A Wojtek…
- Wojtek nie widzi świata poza Tobą i nie zostawi Cię, ani nie zdradzi… możesz być tego pewna…
- Dlatego na Wielkanoc bierzemy ślub
- Żartujesz??!!
*****
- I było tak źle jak mówiłaś?? – zapytał Lewicki siadając z Magdą i Agatą na jednej z ławek w Parku Ujazdowskim
- Wiesz, że dawno tu nie byłam?? – odpowiedziała na pytanie Sebastiana Magda, odwlekając odpowiedź na zadane jej pytanie
- Odpowiesz w końcu??
- Coś Ty taka niecierpliwa?? – kolejny raz z ust Korzeckiej padło pytanie a nie odpowiedź
- Jak zawsze się z nami bawi, nie wiesz o tym??
- Jeszcze żyję…
- Żyjesz… Czyli nie było tak źle
- Czyli Piotrek Cię nie zostawił, a jak teściowa??
- ……
- ……
***********************************************
I jak??
*****
- Cześć mamo Korzecka
- Piotr?? – Zofia nie ukrywała zaskoczenia telefonem od syna
- Masz chwilę żeby się spotkać?? Chciałbym Ci kogoś przedstawić – zapytał trochę obawiając się reakcji matki
- Twoją dziewczynę??
- Porozmawiamy, jak się spotkamy dobrze?? – zaproponował, nie chcąc mówić wszystkiego przez telefon
- Piotr, wiesz że ojciec jest ze mną??
- Możemy na razie spotkać się bez niego??
- Nie lubię…
- Proszę Cię… Nie chce na razie się z nim widzieć… to zdecydowanie za wcześnie jak dla mnie – przyznał w końcu
- Ale będziesz z tą twoją dziewczyną
- Magda… ma na imię Magda… – powiedział spokojnie, delikatnie się uśmiechając na samo wspomnienie imienia ukochanej
- O 16 tam gdzie wczoraj??
- Do zobaczenia…
*****
- Moje kochanie już wstało??
- To nie jest śmieszne… Nie moja wina, że mogłabym spać kilkanaście godzin na dobę…
- Ja nic nie mówię skarbie… a to nawet dobrze… w końcu oboje musicie odpoczywać
- Wiesz co…
- Madzia nie złość się na mnie… żartuję tylko…
- Mhy…
- Lepiej mi powiedź jakie masz plany na popołudnie
- Miałam iść z dziewczynami na zakupy, ale… ale Agata odwołała i nie idę… W zamian za co dostaniesz może jakiś obiad…
- Wiesz co, może zjemy coś na mieście…
- Uważasz, że nie umiem gotować?? – zapytała z oburzeniem przerywając mu i nie pozwalając skończyć
- Raczej chciałem Cię komuś przedstawić…
- Ty żartujesz??
- Nie światełko… Jesteśmy umówieni z moją mamą na 16
- Teraz to ja na pewno musze iść na zakupy
- Tylko wyrób się przed 15… będę po Ciebie kwadrans po, co??
- Przez Ciebie zwariuje… I założę się, że mały będzie wcześniakiem…
- Bardzo mocno Was kocham, pamiętaj o tym
- My też…
*****
- Piotruś a co jeśli…
- Widzisz to?? – zapytał podnosząc jej lewą dłoń
- Możesz być poważny??
- Skarbie jesteśmy małżeństwem, kochamy się i jesteśmy razem… nic innego się dla mnie nie liczy… Wy jesteście najważniejsi… I nie obchodzi mnie co moja matka sobie o Tobie pomyśli, jasne?? – zapewnił ją, jednocześnie obejmując w pasie
- Wiesz, że nie możesz jej do niczego zmusić
- Madzia… Nie będę nikogo do niczego zmuszać… Może robić cokolwiek chce, ale niech nie myśli, że Cię zostawię… że zostawię dwie osoby które kocham
- Kolejny raz chcesz stracić kontakt z rodzicami przez kobietę??
- Nic się nie zmieniło przez ostatnie lata… Zostawiłem rodziców dla Doroty i żałuję tego… żałuję, że teraz nie mogę powiedzieć im, że jestem z cudowną kobietą, że będę miał z nią dziecko… Żałuję, że nie możemy usiąść razem z nimi i porozmawiać… Ale nie będę ich błagał, żeby mi przebaczyli, bo to nie ja się ich wyrzekłem, tylko ojciec mnie…
- Piotruś… może przełóżmy to spotkanie, co?? Jesteś za bardzo zdenerwowany… – zaczęła, podchodząc do niego i dotykając jego twarzy, jakby to miało pomóc mu się uspokoić
- Mama chce Cię poznać…
- Ale nie wie, że jestem Twoją żoną i jestem w ciąży, prawda??
*****
- ……
- ……
- Ale skąd wiesz??
- Ze będzie afera?? To proste…
- Poczekajcie, bo ja tu czegoś nie rozumiem… Przecież do tej pory Piotrek jakoś radził sobie bez rodziców, to o co chodzi??
- Powiedział matce, że kogoś ma… i ona chce poznać Magdę…
- I??!!
- Magda boi się jak zareaguje jak się dowie, że są małżeństwem
- I będą mieć dziecko… Ale czy oni nie są dorośli??
- A jak Ty byś zareagowała jakbyś się dowiedziała, że będziesz babcią?? – zapytała Mariola
- Najpierw to ja musiałabym mieć faceta
- Teraz nie o Tobie… – skarcił ją Lewicki
- Nic nowego… A Magda jak zawsze przesadza… Przecież Piotrek jej nie zostawi, chyba
- Nie o to chodzi… Magdy nie znasz… zawsze chce dobrze dla wszystkich… i nie wyobraża sobie, jak Piotrek może nie rozmawiać z rodzicami i to w dodatku przez nią
- Ale to nie przez nią…
- To jej to wytłumacz
- ……
- ……
***********************************************
Kochani, nie mam dla Was dobrych wiadomości.
Przez najbliższy czas notki będą ukazywały się jeszcze rzadziej – tylko raz w tygodniu.
Ma związek z moim wyjazdem i brakiem stałego dostępu do neta.
Mam nadzieję, że mimo to będziecie je czytać i komentować
*****
- Widziałaś się z nim, prawda??
- Dziwi Cię to?? – odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Co u niego?? – zapytał od niechcenia
- Teraz chyba dobrze… Schudł bardzo… Mówił o jakiejś chorobie.
- Jak zwykle o niczym nie wiemy…
- Jest z kimś… – powiedziała, wiedząc, że to zainteresuje Korzeckiego
- Niech robi co mu się żywnie podoba… Moim synem i tak już nie jest… Na własną prośbę
- Nie mów tak… To Twoje jedyne dziecko…
- Czego Ty ode mnie oczekujesz?? Tego że go przeproszę?? Że wyciągnę do niego rękę??
- Tomek…
- Nie… Zapomnij o tym… Nie będę przepraszał smarkacza za to, że wybrał narzeczoną a nie rodziców… To była jego dorosła, i odpowiedzialna decyzja
- Miał wtedy 24 lata
- 25. Skoro stwierdził, że jest dorosły i wie co robi, to nie będę go za to przepraszał – z oburzeniem zakończył niemiłą rozmowę, wracając do przerwanej lektury gazety
*****
- Madzia…
- ……
- Skarbie śpisz?? – zapytał nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi
- ……
- Światełko…
- …
- Wiesz, że jestem idiotą… – zaczął, kładąc się na łóżku tuż za nią i przytulając się do jej pleców, wiedząc, że nie śpi
- Myślałam, że mi ufasz… – odpowiedziała na jego słowa, wycierając wcześniej mokre policzki
- Wiesz, że tak jest… Tylko chyba nie byłem gotowy na dzisiejszą rozmowę a matką, a jak na dodatek zobaczyłem Cię z moim ojcem…
- To nie ja dzwoniłam do niego
- Wiem… Przyjechali do Wiktora… Madzia… – delikatnie musnął jej policzek, chcąc zobaczyć jak zareaguje
- To, że jesteś idiotą Cię nie tłumaczy…
- Przepraszam…
- Myślisz, że jedno przepraszam wystarczy?? – zapytała odwracając się twarzą do niego
- Może jakoś uda mi się Ciebie przeprosić?? – odpowiedział jej pytaniem, zaczynając składać pojedyncze pocałunki na jej ustach i szyi
- Piotr… Piotruś przestań… – chciała przerwać jego pieszczotę, gdy poczuła dłonie na swoich piersiach i udach
- Mhy
- Proszę przestań…
- Madzia…
- Chłopaku proszę… – odsunęła się nieco od niego, widząc zawiedzenie na jego twarzy – …wiesz, że nie powinniśmy już tego robić
*****
- Mogę Cię o coś zapytać?? – zapytała przy śniadaniu Magda
- Pod warunkiem, że nie będzie to pytanie o moich rodziców – odpowiedział sadzając ją sobie na kolanach i jak co rano dotykiem jej brzuszka witał się z maleństwem
- Piotr…
- Magda to jest zamknięty temat…
- Powiedz chociaż czego się boisz??
- Ja??
- Nie, ja… Piotr przecież rodzice nic Ci nie zrobią… Sam mi powiedziałeś, że nie warto tracić czasu na kłótnie bo nigdy nie wiemy ile go mamy…
- Nie chodzi o mnie ani o nich…
- To o kogo…??
- O Ciebie… Nie chce żeby myśleli źle o Tobie… – mówiąc to oparł brodę o jej ramię
- Żałujesz tego że wzięliśmy ślub i będziemy mieli dziecko, prawda?? – zapytała chociaż bała się jego odpowiedzi
- Skarbie…
- Wiesz, że możesz powiedzieć mi prawdę
- Nigdy nie będę żałował tego, że jesteś ze mną… że jesteśmy małżeństwem i będziemy mieć dziecko… I nie obchodzi mnie to, co pomyślą sobie moi rodzice
- Wiesz, że jak urodzi się dziecko, oni zostaną jego dziadkami… Chciałabym żeby chociaż wiedzieli o istnieniu wnuka
- Madzia… jest jeszcze czas
- Czyli chodzi o mnie – powiedziała wstając z jego kolan
- Skarbie… Nie chce żebyś usłyszała od ojca, że jesteś moją pomyłką i życiowym błędem… nie zniósłbym gdyby ojciec porównywał Cię do Doroty czy dziewczyn z którymi byłem wcześniej…
*****
- Coś Ty taki zmarnowany?? – zapytała Mariola widząc jak Korzecki wchodzi do kancelarii
- Krótko spałem
- Trzeba było spać a nie… – zaczął Wojtek wchodząc do sekretariatu
- Ojciec jest w Warszawie – odpowiedział chcąc „schować” się w swoim gabinecie i uciec w pracę
- Twój??
- Przecież nie Twój
- Widziałeś się z nim??
- Nie… i nie mam takiego zamiaru… wystarczy, że rozmawiałem z matką
- I co??
- To czego mogłem się spodziewać…
- Nie powiedziałeś jej o Magdzie i dziecku, prawda?? – stwierdziła Adamska, znając przyjaciela
- Nie chciałem tego robić w biegu… zresztą wystarczyło jak wspomniałem jej, że kogoś mam…
- Coś czuję, że będziesz miał przeprawę z rodzicami
- Szczerze mówiąc mało mnie obchodzi co oni sobie pomyślą…
- A Magda??
- Ona zawsze będzie najważniejsza… Jak przyjdzie pan Kieroński daj go od razu do mnie – polecił, kończąc rozmowę z przyjaciółmi
***********************************************
Podoba się ? ?
*****
- Cześć synu Korzecki…
- Cześć mamo Korzecka – przywitał się, pozwalając matce przytulić się do niego -…wspaniale wyglądasz… promieniejesz…
- Schudłeś trochę… – odpowiedziała na słowa syna Zofia
- Tak się złożyło
- Coś się stało, prawda?? – drążyła temat, wiedząc że on sam z siebie nic nie powie
- Było minęło…
- Mam nadzieję, że to nie przez Dorotę…??
- Jej już nie ma w moim życiu… i nie będzie… Byłem chory… – przyznał się cichym głosem, nie chcąc by matka dowiedziała się prawdy
- Słucham?? Ty do końca zwariowałeś?? Kolejny raz nie raczyłeś nikomu o tym powiedzieć tak?? Piotr czy tak trudno było…
- ……
- Ty naprawdę zwariowałeś…- powiedziała usłyszawszy „relację” z ostatnich miesięcy
- Magda była ze mną – przerwał jej
- Magda??!! Widzę że pakujesz się w kolejny związek bez przyszłości
- Nie mów tak o niej…
- Ona jest dla Ciebie ważniejsza niż rodzina?? Niż rodzice…?? Kim ona jest, że jej potrafiłeś powiedzieć prawdę, a nam nie
- Jestem z nią…
- Słucham??
- Mamo, Magda jest wspaniałą kobietą… ciepłą, czułą, inteligentną, jest osobą którą kocham i z którą chcę być zawsze
- To samo mówiłeś kilka lat temu o Dorocie…
- Wiesz czemu się rozwiedliśmy?? Zdradzała mnie… Była tak zakochana we mnie, że potrafiła mieć kogoś na boku – dokończył, nie słysząc żadnych słów ze strony Korzeckiej
- Masz pewność, że teraz będzie inaczej??
- Nie powiedziałem Magdzie o mojej chorobie, nie chciałem żeby była tam ze mną, chciałem przejść przez to sam… Nie mogłem pozwolić, żeby zmarnowała kilka miesięcy swojego życia dla mnie…
- Wiesz, że nie na tym polega miłość… Nie zawsze jest miło, wesoło… czasem są łzy, jest cierpienie, ból… ale wtedy najlepiej poznajemy ile jesteśmy warci dla drugiej osoby…
- Przyleciała do mnie, jak tylko poznała prawdę… Była ze mną cały czas… to dzięki niej tu jestem… nie zwątpiła we mnie i w to co Nas łączy…
- Mam nadzieję, że jest warta Twojego uczucia…
- Jest warta wszystkiego co mogę jej dać…
- Chciałabym ją poznać – przyznała bardzo cicho Zofia, patrząc jak podczas rozmowy zmienia się wyraz twarzy prawnika
*****
- Wiktor Ty zwariowałeś?? Piotrek Cię zabije jak się dowie – Karolina nie mogła uwierzyć w to, co zrobił mężczyzna
- A co miałem zrobić jak akurat weszła do kancelarii?? – Waligóra nie wiedział o co chodzi żonie
- Nie wiem, cokolwiek… ale nie przedstawiać ją Korzeckiemu
- Piotrek tego szybko nie zrobi…
- Tylko zabije Cię… i będzie miał rację… To jest ich życie i nie powinniśmy się mieszać
- Ale jak Piotrek wyjechał… – zaczął wracając pamięcią kilka tygodni wstecz, gdy Magda prosiła ich o znalezienie jakiegokolwiek kontaktu czy namiaru na jego staż
- Wtedy to było co innego… Magda Nas o to prosiła…A teraz nie…
- Nie wyglądała na złą
- A jaka miała być?? Jak ją znam była totalnie zaskoczona jego widokiem i obecnością w kancelarii – przyznała, bardzo dobrze znając przyjaciółkę
- Niezbyt, bo wyszła z nim
- Słucham??
- Marta do mnie dzwoniła i powiedziała, że wyszli razem
- No to świetnie… – ostatnie słowa Karoliny nie były zbyt miłe i pocieszające
- O co Ci właściwie chodzi?? – zapytał widząc jak żona wychodzi z salonu
- I tak nie zrozumiesz… Jesteś facetem… Ale to Ty będziesz się tłumaczył Piotrowi
*****
- Mogę wiedzieć w co Ty grasz?? – zapytał Piotrek Magdę, gdy prawniczka wróciła do domu
- Nie rozumem… ale muszę z Tobą porozmawiać
- Świetnie się składa bo ja z Tobą też…
- Coś się stało?? – zapytała widząc jego niewesołą minę, zupełnie inną niż rano, gdy wychodził z domu
- Od kiedy spiskujesz za moimi plecami??
- Co??
- Od kiedy spiskujesz za moimi plecami?? – zadał kolejny raz to samo pytanie, chcąc poznać na nie odpowiedź
- Nie rozumiem… – prawniczka nie wiedziała o co tak do końca chodzi Piotrkowi
- Rozmawiałaś z moim ojcem… Prosił Cię ktoś o to??
- Piotruś…
- Pytam się… prosił Cię ktoś o to, żebyś mieszała się w moje sprawy?? – zapytał podnosząc głos
- To nie tak… – dyskretnie wytarła kąciki oczu, z których zaczynały płynąć przejrzyste łzy
- A jak?? Po co dzwoniłaś do moich rodziców i kazałaś im przyjechać?? Jakbym chciał, zrobiłbym to sam!! – krzyknął, przestając panować nad emocjami
- Ja nie…
- Nie kłam… widziałem Ciebie i jego w restauracji… Powiedz mi po co?? – zapytał jeszcze raz nie dając jej możliwości wytłumaczenia się
- Piotruś… ja nie… Ja nigdzie nie dzwoniłam, naprawdę…
- Mam Ci uwierzyć??
- Myślałam że sobie ufamy… – powiedziała, wycierając mokre policzki i wychodząc z salonu, nie chcąc słyszeć kolejnych oskarżeń pod swoim adresem
***********************************************
Podoba się ? ?
*****
- Magda?? Przepraszam na chwilę… – Wiktor przerwał rozmowę ze znajomym podchodząc do prawniczki – Co Ty tu robisz?? – zapytał zaskoczony jej widokiem w kancelarii w listopadowe przedpołudnie
- Miłe powitanie po tylu miesiącach – odpowiedziała z uśmiechem i żartem
- Mam nadzieje, że nie wracasz do pracy
- Wyszło w końcu jak bardzo wam jestem potrzebna
- Jesteś niezastąpiona i dobrze o tym wiesz, ale teraz masz ważniejsze sprawy niż praca… Z dzieckiem wszystko w porządku??
- W jak najlepszym i uprzedzając Twoje następne pytanie z Piotrem też
- Pozwól że kogoś Ci przedstawię
- Ale…
- Tomek możesz pozwolić?? – zapytał zwracając się do rozmawiającego z Łukaszem mężczyzny -…Chciałem Ci przedstawić moją najlepszą prawniczkę… Magda to jest prokurator Korzecki
- Bardzo mi miło Magdalena… Miłowicz – w pierwszej chwili nie bardzo wiedziała co ma powiedzieć, zupełnie nie spodziewała się spotkać tu ojca Piotrka
- Tomasz Korzecki… Wiktor mówił o pani w samych superlatywach
- Jak zawsze przesadza – odpowiedziała z lekkim rumieńcem na policzkach i zawstydzeniem
- A Ty zawsze jesteś zbyt skromna wobec siebie… – wtrącił Wiktor -…Przepraszam Was kochani, ale mam spotkanie służbowe na mieście… Magda, zadzwonię do Ciebie wieczorem, musimy porozmawiać o twoim powrocie
- Też chciałam o tym porozmawiać
- Tomek, a My widzimy się jutro… Mam czas to pogadamy…
- Ma pani wolną chwilę?? – zwrócił się do Magdy
- Nie bardzo rozumiem
- Chciałem zaprosić panią na kawę i jakieś ciastko
- Przepraszam ale…
- Proszę nie dać się prosić…
- Dobrze… – odpowiedziała z uśmiechem, jednocześnie obawiając się trochę tej rozmowy
*****
- Korzecki słucham…
- Witaj Piotruś…
- Nawet nie wiesz, jak miło Cię słyszeć…
- To czemu tak długo się nie odzywałeś?? – zapytała kobieta po drugiej stroni
- Wiesz dobrze czemu
- Moglibyście już skończyć tę głupią kłótnię
- To nie ja ją zacząłem…
- Ale możesz skończyć…
- Mam wyciągnąć do niego rękę?? – zapytał nie bardzo rozumiejąc sens słów matki
- Synku…
- Chyba nie jestem jeszcze na to gotowy… – odpowiedział chcąc zakończyć tę rozmowę
- Masz czas, żeby się spotkać i porozmawiać??
- Przepraszam Cię, ale mój przyjazd do Kościeliska to nie najlepszy pomysł… jeszcze nie teraz
- Jestem w Warszawie… Za godzinę w Łazienkach, dobrze??
- Mamo…
- Będę czekać…
*****
- ……
- ……
- Zaintrygowała mnie pani
- Ja?? Czym??
- Osiągnąć tak wysoka pozycję w naszym zawodzie i to bez pomocy rodziny czy znajomych – powiedział nie mogąc uwierzyć w słowa prawniczki
- Chodzi panu o protekcję…
- Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało
- Wiktor bardzo mi pomógł… pewnie gdyby nie on, nie skończyłabym studiów i aplikacji
- Moja droga, znam Wiktora trochę dłużej niż Ty i uwierz mi, wiedział co robi dając Ci szanse na aplikacje… Zresztą miał dobre przeczucia co do Ciebie…
- Ale…
- Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że mówić Ci po imieniu
- Nie, skąd…
- Naprawdę nie ma w Twojej rodzinie żadnego adwokata, sędziego czy prokuratora?? – zapytał chcąc się upewnić, nie wierząc w jej słowa
- Nie… to kim jestem zawdzięczam tylko swoim dziecięcym marzeniom
- Nie dość, że inteligenta, mądra to jeszcze piękna i ambitna… Naprawdę nie wiele jest takich kobiet w tym zawodzie – prokurator nie szczędził jej komplementów
- Proszę tak nie mówić…
- Żałuję, że mój syn nie jest taki…
- Syn…
- Tak… Jest mniej więcej w tym samym wieku co Ty…
- Pewnie jest pan z niego dumny… – schyliła głowę, upijając łyk soku, by nie patrzeć w oczy Korzeckiego
- Prawdę mówiąc to nie… Nie widziałem się z nim kilka lat… Zresztą co to może Ciebie obchodzić… Może porozmawiamy o twojej pracy?? Wiktor mówił, że wygrywasz wszystkie sprawy…- prokurator bardzo szybko zmienił temat, nie chcąc ciągnąć niewygodnego dla siebie tematu, jakim była porażka wychowawcza w osobie jego syna
- ……
- ……
*****
- Cześć synu Korzecki…
- Cześć mamo Korzecka – przywitał się, pozwalając matce przytulić się do niego -…wspaniale wyglądasz… promieniejesz…
- Schudłeś trochę… – odpowiedziała na słowa syna Zofia
- Tak się złożyło
- Coś się stało, prawda?? – drążyła temat, wiedząc że on sam z siebie nic nie powie
- Było minęło…
- Mam nadzieję, że to nie przez Dorotę…??
- ……
- ……
***********************************************
? ? ?
*****
- Bardzo jesteś zmęczony?? – zapytała Magda, gdy następnego dnia Piotr wrócił do domu
- Wybrałaś kolor ścian czy wystrój salonu?? – odpowiedział pytaniem, po całusie w policzek na przywitanie
- Możesz być poważny??
- Jestem…
- Piotr, chciałabym porozmawiać…
- Dasz mi chwilę…
- Znowu nie uda się nam porozmawiać…
- Dobrze… co się dzieje…
- Obiecaj, że się nie będziesz denerwował…
- Magda…
- Chce żebyś zadzwonił do swoich rodziców… – powiedziała dość cicho bojąc się jego reakcji
- Rozmawialiśmy o tym…
- I dlatego robimy to ponownie… Piotr nie możesz cały czas uciekać przed rozmową z ojcem…
- Nie będziemy o tym rozmawiać…
- Będziemy… – złapała go za rękę gdy chciał wyjść z salonu -…Nie chce żebyś to robił dla Nas czy dla mnie, ale zrób to dla siebie… Wiem, że tego potrzebujesz…
- Skąd możesz to wiedzieć??
- Bo Cię znam… Zadzwoń do nich i porozmawiaj… Wiem, że łatwiej byłoby Wam rozmawiać twarzą w twarz, ale na wyjazd Cię nie namówię… więc proszę o telefon…
- Powiedz mi po co?? Żeby kolejny raz usłyszeć, że nic nie osiągnąłem, że się mnie wstydzi…
- Sam wiesz ile osiągnąłeś i co sobą reprezentujesz… Jesteś wspaniałym prawnikiem, pokonałeś chorobę… Jesteś cudownym mężem i niedługo będziesz najlepszym na świecie ojcem… tego Ci nie zabierze i nie wypomni…
- Pamiętasz co Ci powiedziałem przed wyjazdem do Stanów?? Że Ty i dziecko będziecie moimi argumentami, że jednak coś udało mi się osiągnąć…
- Nie będziemy… Nie chce żebyś się pogodził z ojcem dla mnie czy dla dziecka… Wiem, że nie powinnam Cię do tego namawiać, ale widzę że Ci go brakuje…
- Nie jestem gotowy na tę rozmowę… jeszcze nie teraz
- Przepraszam… chciałam tylko…
- Ciii… Nic nie mów… Wiem, że chciałaś dobrze…
*****
- Nie będziesz zły jak podjadę do kancelarii?? – zapytała kończąc jeść śniadanie
- Ale nie do pracy?? – zapytał z uśmiechem
- Nie, zresztą mi nie pozwalasz
- Nie, nie pozwalam tylko…
- Przecież żartuję… Chłopaku… Wiesz, że bardzo zależy mi na naszym dziecku, a praca pod koniec cięży nie jest dobrym rozwiązaniem… Co prawda wiem, że lepiej…
- Nie… nie musisz się o nic martwić… po prostu odpoczywaj…
- Ale mogę iść?? – zapytała ponownie
- Zawieść Cię??
- … – w odpowiedzi pokręciła przecząco głową -…i tak muszę pochodzić po sklepach
- Tylko…
- Wiem… nie bój się… nie będę nic nosić…
- Martwię się o Was…
- Piotruś nic nam nie będzie… W zeszłym tygodniu byliśmy na badaniu i sam słyszałeś… Mogę normalnie funkcjonować i chodzić po sklepach – dotknęła jego policzka
- Wiem, ale…
- Przyjedziesz potem po mnie??
- Zadzwoń o której… Pa… – szybkim całusem w policzek chciał się pożegnać, jednak jej się to niezbyt podobało, bo przytrzymała jego twarz przy swojej, zatapiając się w jego ustach na dłużej
*****
- Magda??!!
- Cześć Martuś…
- Co Ty tu robisz…?? – sekretarka była wielce zdziwiona gdy prawniczka przyszła do kancelarii
- Odwiedzam Was… Wiktor jest u siebie??
- Ma gościa… Co tam u Ciebie… Widzę, że…
- Wszystko w porządku… – przytaknęła kładąc dłoń na brzuszku
- Na pewno??
- Nigdy nie było lepiej… Mam cudownego męża, będę miała dziecko… wszystko jest wspaniale
- Męża??!! Magda nie poznaję Cię… wyszłaś za mąż?? Kiedy??
- We wrześniu…
- Żartujesz??!
- Nie, pobraliśmy się z Piotrem… I jestem bardzo, bardzo szczęśliwa…
- Nawet nie wiesz jak się ciesz…
- Lepiej mów co u Ciebie słychać?? Jak dzieci…
- Dobrze… Magda, ja wiem że teraz… ale czy…
- Jesteś pewna?? – zapytała wiedząc o co Bartosik chce ją prosić
- Teraz już tak… Ty wiedziałaś to od samego początku… ja musiałam dojrzeć do tej decyzji…
- Jak będziesz pewna w 100 % i nie zmienisz zdania, jutro wyślę pozew do sądu…
- Jestem pewna… dziękuję…
*****
- ……
- ……
- Magda?? Przepraszam na chwilę… – Wiktor przerwał rozmowę ze znajomym podchodząc do prawniczki – Co Ty tu robisz?? – zapytał zaskoczony jej widokiem w kancelarii w listopadowe przedpołudnie
- Miłe powitanie po tylu miesiącach – odpowiedziała z uśmiechem i żartem
- Mam nadzieje, że nie wracasz do pracy
- Wyszło w końcu jak bardzo wam jestem potrzebna
- Jesteś niezastąpiona i dobrze o tym wiesz, ale teraz masz ważniejsze sprawy niż praca… Z dzieckiem wszystko w porządku??
- W jak najlepszym i uprzedzając Twoje następne pytanie z Piotrem też
- Pozwól że kogoś Ci przedstawię
- Ale…
- Tomek możesz pozwolić??
- ……
- ……
***********************************************
? ? ?
*****
- Sebastian…
- Co on tu robi??!! – ostro zareagował na widok prawnika w mieszkaniu Magdy
- Sebuś…
- Magda, ja rozumiem, że jesteś jego żona… ale…
- Dasz mi w końcu coś powiedzieć, czy będziesz się wściekał na Piotrka bez powodu??
- Bez powodu?? Bez powodu… Magda Ty płakałaś!! – krzyknął nie panując nad emocjami
- Sebastian…
- Nie wtrącaj się… To, że Magda…
- Stop!! – krzyknęła w końcu Magda, nie mogąc słuchać kłótni mężczyzn -…Sebastian jak dzwoniłeś…
- Płakałaś…
- Byłam z Piotrem… Nic mi nie zrobił
- Płakałaś!! – powtórzył
- Oglądaliśmy łazienkę i się wzruszyłam
- …łazienkę…
- Łazienkę… Cudowną, dużą łazienkę z miejscem na wannę i oknem w suficie taką jak zawsze chciałam, a przedtem widziałam cudowną sypialnię z balkonem, moim kolorem na ścianach i kominek w salonie
- Co??!! – teraz fotograf już w ogóle nie wiedział co powiedzieć, i zrobić, szczególnie widząc jak Magda wyciera mokre policzki
- Oglądaliśmy dom – wytłumaczył prawnik, widząc niewesołą minę Lewickiego
- Dom??!
- Domek Sebuś… z dużą kuchnią, kominkiem w salonie, ogromną sypialnią i pokoikiem dla dzidziusia
- A Ty płaczesz bo??
- Bo mi wcześniej nic nie powiedział
- Kupiłeś dom??
- Nie. Dostaliśmy… to znaczy Magda dostała od rodziców w prezencie ślubnym
- Dostaliśmy razem… Jest na Nas oboje… – przerwała mu, poprawiając go jednocześnie
- To znaczy, że…
- Ze niepotrzebnie przyjeżdżałeś braciszku… Ale za to Cię kocham… – powiedziała przytulając się do niego
*****
- Piotr…
- Mhy…
- Tak sobie myślałam…
- No…
- Może moglibyśmy jutro jechać po jakieś farby i inne rzeczy?? – zapytała siadając koło niego
- Tak, tak…
- A co z meblami??
- Też… – odpowiedział bez przekonania
- Możesz mnie posłuchać?? – zapytała widząc że nawet nie podnosi głowy znad dokumentów
- Słucham
- Chcę wrócić do pracy…
- Mhy… jutro dobrze??
- Piotr…??! – w końcu zamknęła mu komputer
- Madzia słyszę co do mnie mówisz
- Czyżby?? – zwróciła się do niego z pytająca miną, nie chcę uwierzyć w to co mówi
- Możemy jechać po farby i „inne rzeczy” jak to nazwałaś, z meblami jeszcze bym zaczekał, ale miałaś najpierw wyszukać projekty wykończeń – powiedział spoglądając na nią
- No wiem… i…
- Masz??!
- Mhy… – przytaknęła z wielkim uśmiechem
- Niezłe… Taką chcesz sypialnię??
- Nie tylko łóżko… i komodę
- A reszta??
- Kolor ścian już jest… podłoga też… Proszę… – popatrzyła nie niego błagalnym wzrokiem
- Na to się zgodzę, ale na Twój powrót do pracy nie…
- Ale…
- Na pewno nie przed porodem – dodał po chwili widząc, że chce coś powiedzieć
*****
- Mogę wiedzieć po Ci te zakupy?? – zapytała zaskoczona Karolina, gdy Magda umówiła się z nią na zakupy
- Musze kupić trochę drobiazgów… A z Piotrem się nie da
- Bo??
- Bo musze pooglądać a on chce szybko…
- Dobra, ale powiedź czemu tutaj…
- Sebastian Ci jeszcze nie doniósł?? – zapytała zaskoczona faktem, że Waligóra jeszcze nic nie wie
- O czym??
- Mamy dom… Dostaliśmy od rodziców
- Twoich??
- Mhy…
- Magda… a co z rodzicami Piotra?? Poznałaś ich??
- Nie… I coś czuję że szybko to nie nastąpi…Piotr nie ma zamiaru do nich dzwonić
- Nie bardzo rozumiem…
- Wiesz, że Piotrek jest skłócony z ojcem??
- Wiem, pamiętam jak kilka lat temu Tomasz przyszedł do Wiktora pożalić się na niego i jego decyzję… Zaraz po tym jak Piotrek wyjechał do Szwajcarii
- Od tej kłótni nie rozmawiali ze sobą… Jego ojciec chyba nawet nie wie o rozwodzie
- O Tobie i dziecku też nie??
- Nie chodzi mi o to… Martwię się o Piotra… Widziałam w Stanach jak bardzo brakuje mu rodziców…
- Spróbuj z nim porozmawiać, może to coś da…
- Nie chce się kłócić… Boje się jego reakcji na jakąkolwiek informacje czy wspomnienie o rodzicach
- Próbowałaś??
- Raz… Szybko uciął ten temat…
***********************************************
I jak??
- ……
- ……
- Nie podoba Ci się?? – zapytała widząc jego niewyraźną minę
- Myślałem raczej o pokoju gościnnym… Jakby ktoś przyjechał w odwiedziny… np. Twoi rodzice… albo…
- Albo Twoi… – odpowiedziała szybko, przerywając mu
- Tu jest łazienka… – otworzył następne drzwi -…myślę, że ten kolor kafelek może zostać, co??
- Piotr…
- Tak??!! Nie chcesz, ok.… możemy zmienić… Co powiesz na delikatną zieleń??
- Piotr… mówiłam o Twoich rodzicach… – dotknęła jego ramienia, wiedząc, że specjalnie zmienił temat by o nich nie rozmawiać…
- Możemy o tym porozmawiać kiedy indziej??
- Kochanie…
- Magda proszę Cię…
- To może pokażesz mi, gdzie będzie Nasza sypialnia?? – zapytała, wiedząc że i tak nie ma co drążyć tego tematu, bo cokolwiek by robiła czy mówiła, nie dowie się od niego niczego więcej
- Chodź…
- Chłopaku… – nie mogła nic więcej powiedzieć gdy po krótkiej chwili zaprowadził ją na piętro. Widząc przestronny pokój, z dwoma dużymi okami, wyjściem na balkon i delikatnym beżem, gdzie niegdzie wpadającym w karmel i czekoladę na ścianach, była zachwycona
- I jak?? Trochę inaczej będzie wyglądała jak wstawimy meble… ale tak sobie myślałem, że tu mogłoby być łóżko…- powiedział wskazując ręką na lewą stronę pokoju… -…Tu jakaś komoda, albo coś takiego – dodał obracając się lekko w lewo – Oo, a tu jakaś wąska szafka, ale regał na Twoje książki czy coś innego…
- A tam, co jest?? – zapytała dostrzegając drzwi wewnątrz pokoju
- Niespodzianka…
- Niebieski pokoik… – szepnęła cicho zanim otworzył jej drzwi
- Nie… łazienka… Co prawda małej wanny jeszcze nie ma…
- Piotruś…
*****
- Madzia Ty płaczesz??!! – zapytał widząc jak kolejny raz wyciera mokre policzki
- … – jedynie pokręciła przecząco głową…
- Skarbie…
- …i jeszcze to okno…
- Obiecuję Ci, że pierwszą rzeczą jaką tu kupimy będzie narożna wanna, żebyś mogła kąpiąc się oglądać gwiazdy…
- Z Tobą… Sama nie chcę… – szepnęła cicho, czując jego dłonie na swoim pasie
- Może być ze mną… Nie płacz… bo boję się, że to przeze mnie…
- Wariacie… – teraz jej łzy mieszały się ze śmiechem
- Zdecydowanie lepiej… Możemy iść dalej…
- Mhy… czekaj odbiorę to Sebuś – powiedziała patrząc na dzwoniąca komórkę
*****
- Cześć braciszku… – przywitała się z fotografem, jednocześnie pociągając nosem
- Magda…
- Halo…Sebuś
- Magda Ty płaczesz??!- zapytał słysząc jej zmieniony głos
- Nie…
- Przecież słyszę… Nie wmówisz mi, że masz katar…
- Sebuś… – próbowała mu coś powiedzieć
- Przez Piotrka??- spytał, dobrze wiedząc jaka może być jej odpowiedź
- Co??
- Przez niego znowu płaczesz?? Cholera zabije go…
- Sebuś…
- Tylko go nie broń…
- Sebuś to nie przez niego… to znaczy nie tylko… – nie bardzo wiedziała jak ma mu to powiedzieć
- Cholera… Magda ja teraz nie mogę, ale za dwie godziny będę w Warszawie… I zaraz do Ciebie przyjadę…
- Nie musisz…
- Muszę… Na razie… – szybko zakończył rozmowę, będąc przekonanym, że za chwilę przekonywałaby go, że nie musi do niej przyjeżdżać
- Sebuś ale…
*****
- Coś się stało??
- Obsłuchasz od Sebastiana
- …
- Nie patrz tak na mnie… Wyczuł, że płakałam i stwierdził, że to znowu przez Ciebie… i nie pozwolił mi nawet wytłumaczyć
- Martwi się o Ciebie… Za ile będzie?? – zapytał wiedząc do czego Lewicki jest zdolny
- Jest poza Warszawą… Przyjdzie jak tylko wróci
- Czyli nie mamy dużo czasu??
- Najwyżej poczeka…
- Magda…??!!
- No, co… nawet nie dał mi skończyć… – powiedziała z naburmuszoną miną…
- Zdecydowanie bardziej wolę Twój uśmiech… Tak jak teraz…
- Wiesz co, jednego mi tutaj brakuje…
- Mhy…
- Miejsca dla niego… – powiedziała kładąc dłoń na swoim brzuszku
- Co prawda myślałem trochę nad tym…
- I…
- I wydaje mi się, że tu byłoby dobre miejsce… przynajmniej na razie…
- Na razie??!
- No wiesz… w końcu tutaj jest balkon… a jeśli choć trochę wda się we mnie… to wolałbym nie ryzykować… – spokojnie wytłumaczył jej o co mu chodzi
- Yhy… No wiesz… W Ciebie na pewno się wdał, bo już teraz mnie nie słucha…
- Już…??!! Kolego… Tu tata… – kucnął przed nią i kładąc dłoń na jej brzuszku zaczął rozmawiać z dzieckiem -…Kuba słuchaj czasem mamę… Niekiedy ma rację…
- Piotr??!!
- Pogadamy potem kolego, jak mama pójdzie spać… bo teraz to nic nie można powiedzieć…
- Wiesz co…
- Ja też nie mogę się doczeka, aż mały się urodzi
- Wariat… – skomentowała jego słowa
***********************************************
Podoba się??