53. Nie masz prawa tak o niej mówić…!!

*****

- Jak ja tęskniłam za tym…

- Za błogim lenistwem w domu??

- Mhy… Żeby leżeć w swoim salonie, w twoich ramionach i bez sensu gapić się w telewizor

- Jak stare dobre małżeństwo…

- W tygodniu będę musiała iść do lekarza

- Coś nie tak??

- Nie… na badania kontrolne… Zresztą Ty chyba też… lekarz zakał Ci się zgłosić jak wrócimy…

- Możemy teraz o tym nie mówić?? – zapytał nie bardzo chcąc rozmawiać na ten temat

- Chłopaku…

- Madzia proszę…

- Martwię się o Ciebie… i nie chcę…

- Wiesz, że nic złego się nie stanie… nie nam…

- Obiecaj, że pójdziesz zrobić badania…

- Skarbie…

- Nie Piotr… Obiecałeś, że będziesz o siebie dbał… Nie powinieneś jeszcze pracować… powinieneś odpoczywać a Ty…

- Wszystko jest w porządku…

- Uwierzę jak zobaczę badania

- I miej tu żonę…

- Słucham??

- Obiecujesz, że dasz mi spokój za zobaczysz wyniki

- Mhy…

- Tak??

- Tak…

- Wszystko jest w porządku… Nie ma śladu po chorobie, tylko mam za bardzo nie szarżować… i unikać stresów – powiedział podając jej kilka kartek które leżały na stole

- Ale…

- Obiecałem, że będę uważał na siebie… badania zrobiłem jak tylko przyjechaliśmy… zadowolona??

- Mhy… dziękuję…

*****

- Co ona tu robi??

- To samo co Ty – odpowiedziała na pytanie Agaty Karolina

- Agata Ty dalej to samo… Jeszcze nie dotarło do Ciebie, że nie będziesz z Wojtkiem??

- No wiem… ale ona…

- Zostaw Mariolę…

- Co z Piotrkiem??

- A co ma być?? – zapytała nie rozumiejąc pytanie sekretarki

- Rozmawialiście ??

- Codziennie rozmawiamy – odpowiedziała na pytanie Adamskiej

- Ale chodzi mi o…

- O co??

- Nic… nie ważne…

- Chyba musze Ci podziękować – zwróciła się do Marioli, wiedząc, że to ona rozmawiała z Piotrkiem

- Mi?? A niby za co??

- Wiesz dobrze za co…

- A może powiecie w końcu o co wam chodzi?? – zapytał Lewickie chcąc poznać tajemnicę dziewczyn

- Biorę ślub

- Co??!!

- Czy Ty przepadkiem już go nie masz?? – zapytała Agata nie rozumiejąc sensu słów Korzeckiej

- Chcemy wziąć kościelny

- No proszę… A jeszcze nie tak dawno temu pamiętam jak uciekałaś przed nim gdzie się da i za wszelką cenę chciałaś go spławić – przypomniał jej Sebastian

- Wiesz, że byłam głupia

- I dalej jesteś… – dodała cicho Bielecka -… Ja bym go pogoniła tak daleko jak się da…

- I tym się różnicie… nawet nie wiesz siostra jak chciałem to w końcu usłyszeć – powiedział przytulając ją, a zaraz po nim to samo zrobiły dziewczyny

*****

- Dziękuję, że przyszedłeś

- Mamo… Oboje dobrze wiemy, że to nie ma sensu

- Piotruś…

- Obiecałem Magdzie…

- Co „ten pan” tu robi?? – zapytał starszy Korzecki na widok Piotrka w pokoju hotelowym

- Tomasz??!!

- Mamo daj spokój… – położył dłoń na ramieniu matki, by ją uspokoić

- Jak śmiesz tu przychodzić!!

- Cały czas zastanawiam się czy było warto…Chciałem porozmawiać…

- Wydaje mi się, że nie mamy o czym

- Mylisz się… To co było kiedyś…

- Nie mamy o czym rozmawiać!! Nie po tym jak wyrzekłeś się rodziców!!

- Ja??!! To Ty kazałaś mi się wynosić z domu i Waszego życia… Nie ja Tobie!!

- Kazałem Ci racjonalnie wybierać…!!

- Między rodziną, a osobą, którą wydawało mi się wtedy że kocham!! To nie był wybór tylko szantaż…!!

- Wydawało mi się, że ją kocham!!?? No pięknie… Czyli jednak miałem rację…

- Co mam Ci teraz powiedzieć??!! Że żałuję??!! Może i tak, ale gdyby nie Dorota nie poznałbym Magdy…

- Widzę, że długo nie cierpiałeś, skoro tak szybko przygruchałeś sobie pierwszą lepszą, która się koło Ciebie zakręciła…

- Nie masz prawa tak o niej mówić…!! – stanął w obronie żony

***********************************************

I jak??

Wpis opublikowaliśmy 3 lipca 2011

52. Nad tym też będziemy pracować

- ……

- ……

- Czyli Piotrek Cię nie zostawił, a jak teściowa??

- Miła…

- Coś jeszcze??

- Agata nie za dużo chciałabyś wiedzieć??

- Oj no… powiedz lepiej jak zareagowała na Wasz ślub… bo jak mniemam o wnuku nie wie…

- Wie…

- Nie wierzę… powiedzieliście jej o dziecku?? – fotograf był dość zaskoczony

- Nie da się tego długo ukryć… Zwłaszcza teraz… – poprawiła swój płaszczyk podkreślając brzuszek

- Czyli szczęście??

- Yhy… – z uśmiechem odwróciła twarz w stronę jasnych i ciepłych promieni słońca

*****

- Wojtek Ci nie powiedział?? – zapytała zaskoczona, że przyjaciel nie wie jeszcze o ich planach na przyszłość

- Nie rozmawiałem z nim ostatnio

- Lepiej powiedz co z waszym ślubem

- Z naszym?? O ile mi wiadomo jesteśmy małżeństwem

- Piotrek ja wiem, że jak byłeś z Dorotą to nie rozmawialiście o takich rzeczach, ale…

- Powiesz o co Ci chodzi ?? – Korzecki za bardzo nie rozumiał słów przyjaciółki

- O Wasz ślub mi chodzi… Kościelny…

- Ale…

- Tylko mi nie mów, że Magda go nie chce… Nie znam kobiety, która nie marzy o białej sukni, kościele i tej całej otoczce

- Otoczce??!!

- Oj no chodzi mi o kwiaty, muzykę… o tą całą resztę

- Myślisz, że Magda…

- Jestem pewna… Wszystkie marzymy o swoim księciu na białym koniu, ślubie, welonie… o szczęśliwym życiu…

- …

- Porozmawiaj z Magdą… a sam zobaczysz

*****

- Masz jeszcze jakieś marzenia?? – zapytał Korzecki, siedząc z Magdą wieczorem i oglądając jakiś film w telewizji

- Mmmy…

- To znaczyło tak czy nie?? – nachylił się delikatnie nad nią, kładąc dłoń na jej brzuszku, a ustami musnął jej szyję

- Teraz tylko chcę, żeby dzidziuś był zdrowy

- I nic więcej??

- Piotruś mam Ciebie, będziemy mieli dziecko i naprawdę jestem szczęśliwa…

- A co byś powiedziała na ślub??

- Przepraszam??!!

- Ślub…

- O ile mi wiadomo, chyba jesteśmy małżeństwem – odpowiedziała ze śmiechem nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi

- A co byś powiedziała na to?? – zapytał podając jej obszerne port folio ze zdjęciami sukni ślubnych

- Piotr…

- Wydawało mi się, że chcesz tego – powiedział dostrzegając jej zaszklone oczy

- Myślałam, że nigdy o to nie zapytasz…

- I dlatego płaczesz?? – delikatnie wytarł jej mokre policzki

- Mówiłam Ci, że jesteś ideałem?? I w dodatku mogę się do Ciebie przytulić…

- Chcę tylko, żebyś była szczęśliwa… I obiecałem spełniać Twoje marzenia

*****

- Piotr Ty nie żartowałeś wczoraj?? – zapytała wchodząc rano do kuchni

- Dzień dobry… Myślałem, że zjemy w łóżku

- Możesz odpowiedzieć??

- Myślisz, że wyrobimy się w miesiąc??

- Co??!!

- No albo grudzień albo czerwiec…

- Piotruś ale…

- Ja wiem, że Wy kobiety wierzycie w te przesądy i tak dalej więc pomyślałem sobie…

- Grudzień – odpowiedziała zdecydowanie

- Jesteś pewna??

- Skoro Ty też tego chcesz… Tylko nie wiem czy uda się nam wszystko załatwić… Kościół, sala, catering, muzyka…

- Obiecuję, że wszystkim się zajmę…

- Ale…

- Powinnaś się oszczędzać… – dotknął jej dłoni, którą trzymała na brzuszku -… Kopie…

- Codziennie rano mam to samo…

- Chłopaku nie wolno kopać tak mocno mamy… Ją to boli… – przyłożył głowę do jej brzuszka, rozmawiając z dzieckiem -… kolego słyszysz co tata mówi…

- Wydaje mi się, że mały ma Twój charakter i nie zamierza nikogo słuchać…

- Nad tym też będziemy pracować…

***********************************************

I jak??

Wpis opublikowaliśmy 26 czerwca 2011

51. Jeszcze żyję…

*****

- Dzień dobry mamo Korzecka

- Piotruś…

- Pozwolisz, że kogoś Ci przedstawię?? …Mamo to jest Magda… moja żona… Madzia poznaj moją mamę…

- Miło mi Zofia Korzecka

- Magdalena…

- …Korzecka – dokończył za nią, wiedząc że nie wie co powiedzieć

- Pobraliście się…??

- Tak… dwa miesiące temu…

- Nic nie mówiłeś, że będziesz się żenił

- Bo nie pytałaś… Zresztą nie było czasu

- Wie pani, że Piotr miał już żonę?? – zapytała Korzecką będą przekazana, że Piotrek nie powiedział jej o byłej żonie

- Tak… rozwodziłam ich…

- Mamo to chyba nie jest dobry temat do rozmowy

- Nie, dlaczego?? Więc jest pani prawnikiem, tak??

- Zgadza się… Pracuję, to znaczy pracowałam u Wiktora Waligóry – przyznała Magda, czując jak dłoń Piotrka obejmuję jej pod stołem

- Czyli musi być Pani bardzo dobra

- Magda… proszę mi mówić po imieniu

- Długo jesteście razem??

- Ponad rok

- Nie bałaś się brać ślubu tak szybko??

- Kocham Piotra, jeśli o to pani chodzi… Nie bałam się ślubu z nim, bo robiłam to z miłości a nie przymusu…

- Jest pani… jesteś gotowa go bronić… Dorota taka nie była… – pomimo wypowiedzianych słów, na twarz starszej Korzeckiej pojawił się uśmiech

- Mamo, musisz porównywać Madzię do niej??

*****

- Nie porównuje Magdy do Doroty… W żadnym stopniu nie jest do niej podobna…

- Madzia jest w ciąży… będziemy mieli dziecko – powiedział Piotrek, przerywając matce

- Już myślałam, że nigdy nie powiecie tego…

- Skąd pani wie??

- To widać dziecko… Zresztą Twój brzuszek Cię zdradza… Mogę zapytać który tydzień??

- 28…

- Powinnaś dużo odpoczywać… a praca w kancelarii

- Może być pani spokojna… Nie pracuje… Zresztą prawie od początku ciąży

- Coś nie tak… jakieś problemu?? – zapytała widząc jak zmienił się wyraz twarzy zarówno Piotra jak i Magdy

- Nie, z ciążą wszystko w porządku… Mały rozwija się prawidłowo… Po prostu byłam z Piotrem w Stanach… – mówiąc to, położyła dłoń na swoim brzuszku

- Mały??

- Będziemy mieli syna… – w dumą powiedział Piotrek, cały czas nie puszczając dłoni żony

- Zobaczysz jak ojciec się ucieszy… Zawsze chciał mieć wnuka

- Nie powiesz mu…

- Ale…

- Sam chce mu to powiedzieć…- przyznał, widząc zaskoczenie zarówno na twarzy matki jak i Magdy

- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że masz żonę, która jest mądrzejsza od Ciebie i która naprawdę Cię kocha… – powiedziała nawiązując do wypowiedzi Magdy sprzed chwili

*****

- Wyglądasz lepiej…

- Teraz powinienem powiedzieć Tobie jakiś komplement

- Obejdzie się… Jak rozmowa z matką??

- Nie myślałem, że pójdzie tak łatwo

- Czyli co, zgoda w rodzinie?? – zadała kolejne pytanie Adamska

- Lepiej powiedź kiedy masz zamiar wyjść za Wojtka – zapytał siadając przed nią i czekając na konkretną odpowiedź

- Jakby to powiedzieć…

- Mariola on Cię kocha… naprawdę kocha

- Tak jak Ty Magdę??

- Wojtek nie jest w stanie nikogo… skrzywdzić

- Chciałeś powiedzieć okłamać

- Wolałbym określenie próbować ochronić przed cierpieniem

- A warto było się tak upierać i robić wszystko, żeby nie poznała prawdy?? – zapytała podając mu kawę, o którą i tak zaraz by poprosił

- Ciekawe od kiedy jesteś taka mądra?? Jakoś jak trzeba było się brać za Wojtka nie miałaś odwagi… dobra ta kawa

- Jak zawsze… A Wojtek…

- Wojtek nie widzi świata poza Tobą i nie zostawi Cię, ani nie zdradzi… możesz być tego pewna…

- Dlatego na Wielkanoc bierzemy ślub

- Żartujesz??!!

*****

- I było tak źle jak mówiłaś?? – zapytał Lewicki siadając z Magdą i Agatą na jednej z ławek w Parku Ujazdowskim

- Wiesz, że dawno tu nie byłam?? – odpowiedziała na pytanie Sebastiana Magda, odwlekając odpowiedź na zadane jej pytanie

- Odpowiesz w końcu??

- Coś Ty taka niecierpliwa?? – kolejny raz z ust Korzeckiej padło pytanie a nie odpowiedź

- Jak zawsze się z nami bawi, nie wiesz o tym??

- Jeszcze żyję…

- Żyjesz… Czyli nie było tak źle

- Czyli Piotrek Cię nie zostawił, a jak teściowa??

- ……

- ……

***********************************************

I jak??

Wpis opublikowaliśmy 19 czerwca 2011

50. Mama chce Cię poznać

*****

- Cześć mamo Korzecka

- Piotr?? – Zofia nie ukrywała zaskoczenia telefonem od syna

- Masz chwilę żeby się spotkać?? Chciałbym Ci kogoś przedstawić – zapytał trochę obawiając się reakcji matki

- Twoją dziewczynę??

- Porozmawiamy, jak się spotkamy dobrze?? – zaproponował, nie chcąc mówić wszystkiego przez telefon

- Piotr, wiesz że ojciec jest ze mną??

- Możemy na razie spotkać się bez niego??

- Nie lubię…

- Proszę Cię… Nie chce na razie się z nim widzieć… to zdecydowanie za wcześnie jak dla mnie – przyznał w końcu

- Ale będziesz z tą twoją dziewczyną

- Magda… ma na imię Magda… – powiedział spokojnie, delikatnie się uśmiechając na samo wspomnienie imienia ukochanej

- O 16 tam gdzie wczoraj??

- Do zobaczenia…

*****

- Moje kochanie już wstało??

- To nie jest śmieszne… Nie moja wina, że mogłabym spać kilkanaście godzin na dobę…

- Ja nic nie mówię skarbie… a to nawet dobrze… w końcu oboje musicie odpoczywać

- Wiesz co…

- Madzia nie złość się na mnie… żartuję tylko…

- Mhy…

- Lepiej mi powiedź jakie masz plany na popołudnie

- Miałam iść z dziewczynami na zakupy, ale… ale Agata odwołała i nie idę… W zamian za co dostaniesz może jakiś obiad…

- Wiesz co, może zjemy coś na mieście…

- Uważasz, że nie umiem gotować?? – zapytała z oburzeniem przerywając mu i nie pozwalając skończyć

- Raczej chciałem Cię komuś przedstawić…

- Ty żartujesz??

- Nie światełko… Jesteśmy umówieni z moją mamą na 16

- Teraz to ja na pewno musze iść na zakupy

- Tylko wyrób się przed 15… będę po Ciebie kwadrans po, co??

- Przez Ciebie zwariuje… I założę się, że mały będzie wcześniakiem…

- Bardzo mocno Was kocham, pamiętaj o tym

- My też…

*****

- Piotruś a co jeśli…

- Widzisz to?? – zapytał podnosząc jej lewą dłoń

- Możesz być poważny??

- Skarbie jesteśmy małżeństwem, kochamy się i jesteśmy razem… nic innego się dla mnie nie liczy… Wy jesteście najważniejsi… I nie obchodzi mnie co moja matka sobie o Tobie pomyśli, jasne?? – zapewnił ją, jednocześnie obejmując w pasie

- Wiesz, że nie możesz jej do niczego zmusić

- Madzia… Nie będę nikogo do niczego zmuszać… Może robić cokolwiek chce, ale niech nie myśli, że Cię zostawię… że zostawię dwie osoby które kocham

- Kolejny raz chcesz stracić kontakt z rodzicami przez kobietę??

- Nic się nie zmieniło przez ostatnie lata… Zostawiłem rodziców dla Doroty i żałuję tego… żałuję, że teraz nie mogę powiedzieć im, że jestem z cudowną kobietą, że będę miał z nią dziecko… Żałuję, że nie możemy usiąść razem z nimi i porozmawiać… Ale nie będę ich błagał, żeby mi przebaczyli, bo to nie ja się ich wyrzekłem, tylko ojciec mnie…

- Piotruś… może przełóżmy to spotkanie, co?? Jesteś za bardzo zdenerwowany… – zaczęła, podchodząc do niego i dotykając jego twarzy, jakby to miało pomóc mu się uspokoić

- Mama chce Cię poznać…

- Ale nie wie, że jestem Twoją żoną i jestem w ciąży, prawda??

*****

- ……

- ……

- Ale skąd wiesz??

- Ze będzie afera?? To proste…

- Poczekajcie, bo ja tu czegoś nie rozumiem… Przecież do tej pory Piotrek jakoś radził sobie bez rodziców, to o co chodzi??

- Powiedział matce, że kogoś ma… i ona chce poznać Magdę…

- I??!!

- Magda boi się jak zareaguje jak się dowie, że są małżeństwem

- I będą mieć dziecko… Ale czy oni nie są dorośli??

- A jak Ty byś zareagowała jakbyś się dowiedziała, że będziesz babcią?? – zapytała Mariola

- Najpierw to ja musiałabym mieć faceta

- Teraz nie o Tobie… – skarcił ją Lewicki

- Nic nowego… A Magda jak zawsze przesadza… Przecież Piotrek jej nie zostawi, chyba

- Nie o to chodzi… Magdy nie znasz… zawsze chce dobrze dla wszystkich… i nie wyobraża sobie, jak Piotrek może nie rozmawiać z rodzicami i to w dodatku przez nią

- Ale to nie przez nią…

- To jej to wytłumacz

- ……

- ……

***********************************************

Kochani, nie mam dla Was dobrych wiadomości.

Przez najbliższy czas notki będą ukazywały się jeszcze rzadziej – tylko raz w tygodniu.

Ma związek z moim wyjazdem i brakiem stałego dostępu do neta.

Mam nadzieję, że mimo to będziecie je czytać i komentować :)

Wpis opublikowaliśmy 15 czerwca 2011

49. …że jesteś moją pomyłką i życiowym błędem…

*****

- Widziałaś się z nim, prawda??

- Dziwi Cię to?? – odpowiedziała pytaniem na pytanie

- Co u niego?? – zapytał od niechcenia

- Teraz chyba dobrze… Schudł bardzo… Mówił o jakiejś chorobie.

- Jak zwykle o niczym nie wiemy…

- Jest z kimś… – powiedziała, wiedząc, że to zainteresuje Korzeckiego

- Niech robi co mu się żywnie podoba… Moim synem i tak już nie jest… Na własną prośbę

- Nie mów tak… To Twoje jedyne dziecko…

- Czego Ty ode mnie oczekujesz?? Tego że go przeproszę?? Że wyciągnę do niego rękę??

- Tomek…

- Nie… Zapomnij o tym… Nie będę przepraszał smarkacza za to, że wybrał narzeczoną a nie rodziców… To była jego dorosła, i odpowiedzialna decyzja

- Miał wtedy 24 lata

- 25. Skoro stwierdził, że jest dorosły i wie co robi, to nie będę go za to przepraszał – z oburzeniem zakończył niemiłą rozmowę, wracając do przerwanej lektury gazety

*****

- Madzia…

- ……

- Skarbie śpisz?? – zapytał nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi

- ……

- Światełko…

- …

- Wiesz, że jestem idiotą… – zaczął, kładąc się na łóżku tuż za nią i przytulając się do jej pleców, wiedząc, że nie śpi

- Myślałam, że mi ufasz… – odpowiedziała na jego słowa, wycierając wcześniej mokre policzki

- Wiesz, że tak jest… Tylko chyba nie byłem gotowy na dzisiejszą rozmowę a matką, a jak na dodatek zobaczyłem Cię z moim ojcem…

- To nie ja dzwoniłam do niego

- Wiem… Przyjechali do Wiktora… Madzia… – delikatnie musnął jej policzek, chcąc zobaczyć jak zareaguje

- To, że jesteś idiotą Cię nie tłumaczy…

- Przepraszam…

- Myślisz, że jedno przepraszam wystarczy?? – zapytała odwracając się twarzą do niego

- Może jakoś uda mi się Ciebie przeprosić?? – odpowiedział jej pytaniem, zaczynając składać pojedyncze pocałunki na jej ustach i szyi

- Piotr… Piotruś przestań… – chciała przerwać jego pieszczotę, gdy poczuła dłonie na swoich piersiach i udach

- Mhy

- Proszę przestań…

- Madzia…

- Chłopaku proszę… – odsunęła się nieco od niego, widząc zawiedzenie na jego twarzy – …wiesz, że nie powinniśmy już tego robić

*****

- Mogę Cię o coś zapytać?? – zapytała przy śniadaniu Magda

- Pod warunkiem, że nie będzie to pytanie o moich rodziców – odpowiedział sadzając ją sobie na kolanach i jak co rano dotykiem jej brzuszka witał się z maleństwem

- Piotr…

- Magda to jest zamknięty temat…

- Powiedz chociaż czego się boisz??

- Ja??

- Nie, ja… Piotr przecież rodzice nic Ci nie zrobią… Sam mi powiedziałeś, że nie warto tracić czasu na kłótnie bo nigdy nie wiemy ile go mamy…

- Nie chodzi o mnie ani o nich…

- To o kogo…??

- O Ciebie… Nie chce żeby myśleli źle o Tobie… – mówiąc to oparł brodę o jej ramię

- Żałujesz tego że wzięliśmy ślub i będziemy mieli dziecko, prawda?? – zapytała chociaż bała się jego odpowiedzi

- Skarbie…

- Wiesz, że możesz powiedzieć mi prawdę

- Nigdy nie będę żałował tego, że jesteś ze mną… że jesteśmy małżeństwem i będziemy mieć dziecko… I nie obchodzi mnie to, co pomyślą sobie moi rodzice

- Wiesz, że jak urodzi się dziecko, oni zostaną jego dziadkami… Chciałabym żeby chociaż wiedzieli o istnieniu wnuka

- Madzia… jest jeszcze czas

- Czyli chodzi o mnie – powiedziała wstając z jego kolan

- Skarbie… Nie chce żebyś usłyszała od ojca, że jesteś moją pomyłką i życiowym błędem… nie zniósłbym gdyby ojciec porównywał Cię do Doroty czy dziewczyn z którymi byłem wcześniej…

*****

- Coś Ty taki zmarnowany?? – zapytała Mariola widząc jak Korzecki wchodzi do kancelarii

- Krótko spałem

- Trzeba było spać a nie… – zaczął Wojtek wchodząc do sekretariatu

- Ojciec jest w Warszawie – odpowiedział chcąc „schować” się w swoim gabinecie i uciec w pracę

- Twój??

- Przecież nie Twój

- Widziałeś się z nim??

- Nie… i nie mam takiego zamiaru… wystarczy, że rozmawiałem z matką

- I co??

- To czego mogłem się spodziewać…

- Nie powiedziałeś jej o Magdzie i dziecku, prawda?? – stwierdziła Adamska, znając przyjaciela

- Nie chciałem tego robić w biegu… zresztą wystarczyło jak wspomniałem jej, że kogoś mam…

- Coś czuję, że będziesz miał przeprawę z rodzicami

- Szczerze mówiąc mało mnie obchodzi co oni sobie pomyślą…

- A Magda??

- Ona zawsze będzie najważniejsza… Jak przyjdzie pan Kieroński daj go od razu do mnie – polecił, kończąc rozmowę z przyjaciółmi

***********************************************

Podoba się ? ?

Wpis opublikowaliśmy 12 czerwca 2011

48. Myślałam że sobie ufamy

*****

- Cześć synu Korzecki…

- Cześć mamo Korzecka – przywitał się, pozwalając matce przytulić się do niego -…wspaniale wyglądasz… promieniejesz…

- Schudłeś trochę… – odpowiedziała na słowa syna Zofia

- Tak się złożyło

- Coś się stało, prawda?? – drążyła temat, wiedząc że on sam z siebie nic nie powie

- Było minęło…

- Mam nadzieję, że to nie przez Dorotę…??

- Jej już nie ma w moim życiu… i nie będzie… Byłem chory… – przyznał się cichym głosem, nie chcąc by matka dowiedziała się prawdy

- Słucham?? Ty do końca zwariowałeś?? Kolejny raz nie raczyłeś nikomu o tym powiedzieć tak?? Piotr czy tak trudno było…

- ……

- Ty naprawdę zwariowałeś…- powiedziała usłyszawszy „relację” z ostatnich miesięcy

- Magda była ze mną – przerwał jej

- Magda??!! Widzę że pakujesz się w kolejny związek bez przyszłości

- Nie mów tak o niej…

- Ona jest dla Ciebie ważniejsza niż rodzina?? Niż rodzice…?? Kim ona jest, że jej potrafiłeś powiedzieć prawdę, a nam nie

- Jestem z nią…

- Słucham??

- Mamo, Magda jest wspaniałą kobietą… ciepłą, czułą, inteligentną, jest osobą którą kocham i z którą chcę być zawsze

- To samo mówiłeś kilka lat temu o Dorocie…

- Wiesz czemu się rozwiedliśmy?? Zdradzała mnie… Była tak zakochana we mnie, że potrafiła mieć kogoś na boku – dokończył, nie słysząc żadnych słów ze strony Korzeckiej

- Masz pewność, że teraz będzie inaczej??

- Nie powiedziałem Magdzie o mojej chorobie, nie chciałem żeby była tam ze mną, chciałem przejść przez to sam… Nie mogłem pozwolić, żeby zmarnowała kilka miesięcy swojego życia dla mnie…

- Wiesz, że nie na tym polega miłość… Nie zawsze jest miło, wesoło… czasem są łzy, jest cierpienie, ból… ale wtedy najlepiej poznajemy ile jesteśmy warci dla drugiej osoby…

- Przyleciała do mnie, jak tylko poznała prawdę… Była ze mną cały czas… to dzięki niej tu jestem… nie zwątpiła we mnie i w to co Nas łączy…

- Mam nadzieję, że jest warta Twojego uczucia…

- Jest warta wszystkiego co mogę jej dać…

- Chciałabym ją poznać – przyznała bardzo cicho Zofia, patrząc jak podczas rozmowy zmienia się wyraz twarzy prawnika

*****

- Wiktor Ty zwariowałeś?? Piotrek Cię zabije jak się dowie – Karolina nie mogła uwierzyć w to, co zrobił mężczyzna

- A co miałem zrobić jak akurat weszła do kancelarii?? – Waligóra nie wiedział o co chodzi żonie

- Nie wiem, cokolwiek… ale nie przedstawiać ją Korzeckiemu

- Piotrek tego szybko nie zrobi…

- Tylko zabije Cię… i będzie miał rację… To jest ich życie i nie powinniśmy się mieszać

- Ale jak Piotrek wyjechał… – zaczął wracając pamięcią kilka tygodni wstecz, gdy Magda prosiła ich o znalezienie jakiegokolwiek kontaktu czy namiaru na jego staż

- Wtedy to było co innego… Magda Nas o to prosiła…A teraz nie…

- Nie wyglądała na złą

- A jaka miała być?? Jak ją znam była totalnie zaskoczona jego widokiem i obecnością w kancelarii – przyznała, bardzo dobrze znając przyjaciółkę

- Niezbyt, bo wyszła z nim

- Słucham??

- Marta do mnie dzwoniła i powiedziała, że wyszli razem

- No to świetnie… – ostatnie słowa Karoliny nie były zbyt miłe i pocieszające

- O co Ci właściwie chodzi?? – zapytał widząc jak żona wychodzi z salonu

- I tak nie zrozumiesz… Jesteś facetem… Ale to Ty będziesz się tłumaczył Piotrowi

*****

- Mogę wiedzieć w co Ty grasz?? – zapytał Piotrek Magdę, gdy prawniczka wróciła do domu

- Nie rozumem… ale muszę z Tobą porozmawiać

- Świetnie się składa bo ja z Tobą też…

- Coś się stało?? – zapytała widząc jego niewesołą minę, zupełnie inną niż rano, gdy wychodził z domu

- Od kiedy spiskujesz za moimi plecami??

- Co??

- Od kiedy spiskujesz za moimi plecami?? – zadał kolejny raz to samo pytanie, chcąc poznać na nie odpowiedź

- Nie rozumiem… – prawniczka nie wiedziała o co tak do końca chodzi Piotrkowi

- Rozmawiałaś z moim ojcem… Prosił Cię ktoś o to??

- Piotruś…

- Pytam się… prosił Cię ktoś o to, żebyś mieszała się w moje sprawy?? – zapytał podnosząc głos

- To nie tak… – dyskretnie wytarła kąciki oczu, z których zaczynały płynąć przejrzyste łzy

- A jak?? Po co dzwoniłaś do moich rodziców i kazałaś im przyjechać?? Jakbym chciał, zrobiłbym to sam!! – krzyknął, przestając panować nad emocjami

- Ja nie…

- Nie kłam… widziałem Ciebie i jego w restauracji… Powiedz mi po co?? – zapytał jeszcze raz nie dając jej możliwości wytłumaczenia się

- Piotruś… ja nie… Ja nigdzie nie dzwoniłam, naprawdę…

- Mam Ci uwierzyć??

- Myślałam że sobie ufamy… – powiedziała, wycierając mokre policzki i wychodząc z salonu, nie chcąc słyszeć kolejnych oskarżeń pod swoim adresem

***********************************************

Podoba się ? ?

Wpis opublikowaliśmy 9 czerwca 2011

47. …przez Dorotę??

*****

- Magda?? Przepraszam na chwilę… – Wiktor przerwał rozmowę ze znajomym podchodząc do prawniczki – Co Ty tu robisz?? – zapytał zaskoczony jej widokiem w kancelarii w listopadowe przedpołudnie

- Miłe powitanie po tylu miesiącach – odpowiedziała z uśmiechem i żartem

- Mam nadzieje, że nie wracasz do pracy

- Wyszło w końcu jak bardzo wam jestem potrzebna

- Jesteś niezastąpiona i dobrze o tym wiesz, ale teraz masz ważniejsze sprawy niż praca… Z dzieckiem wszystko w porządku??

- W jak najlepszym i uprzedzając Twoje następne pytanie z Piotrem też

- Pozwól że kogoś Ci przedstawię

- Ale…

- Tomek możesz pozwolić?? – zapytał zwracając się do rozmawiającego z Łukaszem mężczyzny -…Chciałem Ci przedstawić moją najlepszą prawniczkę… Magda to jest prokurator Korzecki

- Bardzo mi miło Magdalena… Miłowicz – w pierwszej chwili nie bardzo wiedziała co ma powiedzieć, zupełnie nie spodziewała się spotkać tu ojca Piotrka

- Tomasz Korzecki… Wiktor mówił o pani w samych superlatywach

- Jak zawsze przesadza – odpowiedziała z lekkim rumieńcem na policzkach i zawstydzeniem

- A Ty zawsze jesteś zbyt skromna wobec siebie… – wtrącił Wiktor -…Przepraszam Was kochani, ale mam spotkanie służbowe na mieście… Magda, zadzwonię do Ciebie wieczorem, musimy porozmawiać o twoim powrocie

- Też chciałam o tym porozmawiać

- Tomek, a My widzimy się jutro… Mam czas to pogadamy…

- Ma pani wolną chwilę?? – zwrócił się do Magdy

- Nie bardzo rozumiem

- Chciałem zaprosić panią na kawę i jakieś ciastko

- Przepraszam ale…

- Proszę nie dać się prosić…

- Dobrze… – odpowiedziała z uśmiechem, jednocześnie obawiając się trochę tej rozmowy

*****

- Korzecki słucham…

- Witaj Piotruś…

- Nawet nie wiesz, jak miło Cię słyszeć…

- To czemu tak długo się nie odzywałeś?? – zapytała kobieta po drugiej stroni

- Wiesz dobrze czemu

- Moglibyście już skończyć tę głupią kłótnię

- To nie ja ją zacząłem…

- Ale możesz skończyć…

- Mam wyciągnąć do niego rękę?? – zapytał nie bardzo rozumiejąc sens słów matki

- Synku…

- Chyba nie jestem jeszcze na to gotowy… – odpowiedział chcąc zakończyć tę rozmowę

- Masz czas, żeby się spotkać i porozmawiać??

- Przepraszam Cię, ale mój przyjazd do Kościeliska to nie najlepszy pomysł… jeszcze nie teraz

- Jestem w Warszawie… Za godzinę w Łazienkach, dobrze??

- Mamo…

- Będę czekać…

*****

- ……

- ……

- Zaintrygowała mnie pani

- Ja?? Czym??

- Osiągnąć tak wysoka pozycję w naszym zawodzie i to bez pomocy rodziny czy znajomych – powiedział nie mogąc uwierzyć w słowa prawniczki

- Chodzi panu o protekcję…

- Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało

- Wiktor bardzo mi pomógł… pewnie gdyby nie on, nie skończyłabym studiów i aplikacji

- Moja droga, znam Wiktora trochę dłużej niż Ty i uwierz mi, wiedział co robi dając Ci szanse na aplikacje… Zresztą miał dobre przeczucia co do Ciebie…

- Ale…

- Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, że mówić Ci po imieniu

- Nie, skąd…

- Naprawdę nie ma w Twojej rodzinie żadnego adwokata, sędziego czy prokuratora?? – zapytał chcąc się upewnić, nie wierząc w jej słowa

- Nie… to kim jestem zawdzięczam tylko swoim dziecięcym marzeniom

- Nie dość, że inteligenta, mądra to jeszcze piękna i ambitna… Naprawdę nie wiele jest takich kobiet w tym zawodzie – prokurator nie szczędził jej komplementów

- Proszę tak nie mówić…

- Żałuję, że mój syn nie jest taki…

- Syn…

- Tak… Jest mniej więcej w tym samym wieku co Ty…

- Pewnie jest pan z niego dumny… – schyliła głowę, upijając łyk soku, by nie patrzeć w oczy Korzeckiego

- Prawdę mówiąc to nie… Nie widziałem się z nim kilka lat… Zresztą co to może Ciebie obchodzić… Może porozmawiamy o twojej pracy?? Wiktor mówił, że wygrywasz wszystkie sprawy…- prokurator bardzo szybko zmienił temat, nie chcąc ciągnąć niewygodnego dla siebie tematu, jakim była porażka wychowawcza w osobie jego syna

- ……

- ……

*****

- Cześć synu Korzecki…

- Cześć mamo Korzecka – przywitał się, pozwalając matce przytulić się do niego -…wspaniale wyglądasz… promieniejesz…

- Schudłeś trochę… – odpowiedziała na słowa syna Zofia

- Tak się złożyło

- Coś się stało, prawda?? – drążyła temat, wiedząc że on sam z siebie nic nie powie

- Było minęło…

- Mam nadzieję, że to nie przez Dorotę…??

- ……

- ……

***********************************************

? ? ?

Wpis opublikowaliśmy 6 czerwca 2011

46. I jestem bardzo, bardzo szczęśliwa

*****

- Bardzo jesteś zmęczony?? – zapytała Magda, gdy następnego dnia Piotr wrócił do domu

- Wybrałaś kolor ścian czy wystrój salonu?? – odpowiedział pytaniem, po całusie w policzek na przywitanie

- Możesz być poważny??

- Jestem…

- Piotr, chciałabym porozmawiać…

- Dasz mi chwilę…

- Znowu nie uda się nam porozmawiać…

- Dobrze… co się dzieje…

- Obiecaj, że się nie będziesz denerwował…

- Magda…

- Chce żebyś zadzwonił do swoich rodziców… – powiedziała dość cicho bojąc się jego reakcji

- Rozmawialiśmy o tym…

- I dlatego robimy to ponownie… Piotr nie możesz cały czas uciekać przed rozmową z ojcem…

- Nie będziemy o tym rozmawiać…

- Będziemy… – złapała go za rękę gdy chciał wyjść z salonu -…Nie chce żebyś to robił dla Nas czy dla mnie, ale zrób to dla siebie… Wiem, że tego potrzebujesz…

- Skąd możesz to wiedzieć??

- Bo Cię znam… Zadzwoń do nich i porozmawiaj… Wiem, że łatwiej byłoby Wam rozmawiać twarzą w twarz, ale na wyjazd Cię nie namówię… więc proszę o telefon…

- Powiedz mi po co?? Żeby kolejny raz usłyszeć, że nic nie osiągnąłem, że się mnie wstydzi…

- Sam wiesz ile osiągnąłeś i co sobą reprezentujesz… Jesteś wspaniałym prawnikiem, pokonałeś chorobę… Jesteś cudownym mężem i niedługo będziesz najlepszym na świecie ojcem… tego Ci nie zabierze i nie wypomni…

- Pamiętasz co Ci powiedziałem przed wyjazdem do Stanów?? Że Ty i dziecko będziecie moimi argumentami, że jednak coś udało mi się osiągnąć…

- Nie będziemy… Nie chce żebyś się pogodził z ojcem dla mnie czy dla dziecka… Wiem, że nie powinnam Cię do tego namawiać, ale widzę że Ci go brakuje…

- Nie jestem gotowy na tę rozmowę… jeszcze nie teraz

- Przepraszam… chciałam tylko…

- Ciii… Nic nie mów… Wiem, że chciałaś dobrze…

*****

- Nie będziesz zły jak podjadę do kancelarii?? – zapytała kończąc jeść śniadanie

- Ale nie do pracy?? – zapytał z uśmiechem

- Nie, zresztą mi nie pozwalasz

- Nie, nie pozwalam tylko…

- Przecież żartuję… Chłopaku… Wiesz, że bardzo zależy mi na naszym dziecku, a praca pod koniec cięży nie jest dobrym rozwiązaniem… Co prawda wiem, że lepiej…

- Nie… nie musisz się o nic martwić… po prostu odpoczywaj…

- Ale mogę iść?? – zapytała ponownie

- Zawieść Cię??

- … – w odpowiedzi pokręciła przecząco głową -…i tak muszę pochodzić po sklepach

- Tylko…

- Wiem… nie bój się… nie będę nic nosić…

- Martwię się o Was…

- Piotruś nic nam nie będzie… W zeszłym tygodniu byliśmy na badaniu i sam słyszałeś… Mogę normalnie funkcjonować i chodzić po sklepach – dotknęła jego policzka

- Wiem, ale…

- Przyjedziesz potem po mnie??

- Zadzwoń o której… Pa… – szybkim całusem w policzek chciał się pożegnać, jednak jej się to niezbyt podobało, bo przytrzymała jego twarz przy swojej, zatapiając się w jego ustach na dłużej

*****

- Magda??!!

- Cześć Martuś…

- Co Ty tu robisz…?? – sekretarka była wielce zdziwiona gdy prawniczka przyszła do kancelarii

- Odwiedzam Was… Wiktor jest u siebie??

- Ma gościa… Co tam u Ciebie… Widzę, że…

- Wszystko w porządku… – przytaknęła kładąc dłoń na brzuszku

- Na pewno??

- Nigdy nie było lepiej… Mam cudownego męża, będę miała dziecko… wszystko jest wspaniale

- Męża??!! Magda nie poznaję Cię… wyszłaś za mąż?? Kiedy??

- We wrześniu…

- Żartujesz??!

- Nie, pobraliśmy się z Piotrem… I jestem bardzo, bardzo szczęśliwa…

- Nawet nie wiesz jak się ciesz…

- Lepiej mów co u Ciebie słychać?? Jak dzieci…

- Dobrze… Magda, ja wiem że teraz… ale czy…

- Jesteś pewna?? – zapytała wiedząc o co Bartosik chce ją prosić

- Teraz już tak… Ty wiedziałaś to od samego początku… ja musiałam dojrzeć do tej decyzji…

- Jak będziesz pewna w 100 % i nie zmienisz zdania, jutro wyślę pozew do sądu…

- Jestem pewna… dziękuję…

*****

- ……

- ……

- Magda?? Przepraszam na chwilę… – Wiktor przerwał rozmowę ze znajomym podchodząc do prawniczki – Co Ty tu robisz?? – zapytał zaskoczony jej widokiem w kancelarii w listopadowe przedpołudnie

- Miłe powitanie po tylu miesiącach – odpowiedziała z uśmiechem i żartem

- Mam nadzieje, że nie wracasz do pracy

- Wyszło w końcu jak bardzo wam jestem potrzebna

- Jesteś niezastąpiona i dobrze o tym wiesz, ale teraz masz ważniejsze sprawy niż praca… Z dzieckiem wszystko w porządku??

- W jak najlepszym i uprzedzając Twoje następne pytanie z Piotrem też

- Pozwól że kogoś Ci przedstawię

- Ale…

- Tomek możesz pozwolić??

- ……

- ……

***********************************************

? ? ?

Wpis opublikowaliśmy 3 czerwca 2011

45. …z Piotrem się nie da

*****

- Sebastian…

- Co on tu robi??!! – ostro zareagował na widok prawnika w mieszkaniu Magdy

- Sebuś…

- Magda, ja rozumiem, że jesteś jego żona… ale…

- Dasz mi w końcu coś powiedzieć, czy będziesz się wściekał na Piotrka bez powodu??

- Bez powodu?? Bez powodu… Magda Ty płakałaś!! – krzyknął nie panując nad emocjami

- Sebastian…

- Nie wtrącaj się… To, że Magda…

- Stop!! – krzyknęła w końcu Magda, nie mogąc słuchać kłótni mężczyzn -…Sebastian jak dzwoniłeś…

- Płakałaś…

- Byłam z Piotrem… Nic mi nie zrobił

- Płakałaś!! – powtórzył

- Oglądaliśmy łazienkę i się wzruszyłam

- …łazienkę…

- Łazienkę… Cudowną, dużą łazienkę z miejscem na wannę i oknem w suficie taką jak zawsze chciałam, a przedtem widziałam cudowną sypialnię z balkonem, moim kolorem na ścianach i kominek w salonie

- Co??!! – teraz fotograf już w ogóle nie wiedział co powiedzieć, i zrobić, szczególnie widząc jak Magda wyciera mokre policzki

- Oglądaliśmy dom – wytłumaczył prawnik, widząc niewesołą minę Lewickiego

- Dom??!

- Domek Sebuś… z dużą kuchnią, kominkiem w salonie, ogromną sypialnią i pokoikiem dla dzidziusia

- A Ty płaczesz bo??

- Bo mi wcześniej nic nie powiedział

- Kupiłeś dom??

- Nie. Dostaliśmy… to znaczy Magda dostała od rodziców w prezencie ślubnym

- Dostaliśmy razem… Jest na Nas oboje… – przerwała mu, poprawiając go jednocześnie

- To znaczy, że…

- Ze niepotrzebnie przyjeżdżałeś braciszku… Ale za to Cię kocham… – powiedziała przytulając się do niego

*****

- Piotr…

- Mhy…

- Tak sobie myślałam…

- No…

- Może moglibyśmy jutro jechać po jakieś farby i inne rzeczy?? – zapytała siadając koło niego

- Tak, tak…

- A co z meblami??

- Też… – odpowiedział bez przekonania

- Możesz mnie posłuchać?? – zapytała widząc że nawet nie podnosi głowy znad dokumentów

- Słucham

- Chcę wrócić do pracy…

- Mhy… jutro dobrze??

- Piotr…??! – w końcu zamknęła mu komputer

- Madzia słyszę co do mnie mówisz

- Czyżby?? – zwróciła się do niego z pytająca miną, nie chcę uwierzyć w to co mówi

- Możemy jechać po farby i „inne rzeczy” jak to nazwałaś, z meblami jeszcze bym zaczekał, ale miałaś najpierw wyszukać projekty wykończeń – powiedział spoglądając na nią

- No wiem… i…

- Masz??!

- Mhy… – przytaknęła z wielkim uśmiechem

- Niezłe… Taką chcesz sypialnię??

- Nie tylko łóżko… i komodę

- A reszta??

- Kolor ścian już jest… podłoga też… Proszę… – popatrzyła nie niego błagalnym wzrokiem

- Na to się zgodzę, ale na Twój powrót do pracy nie…

- Ale…

- Na pewno nie przed porodem – dodał po chwili widząc, że chce coś powiedzieć

*****

- Mogę wiedzieć po Ci te zakupy?? – zapytała zaskoczona Karolina, gdy Magda umówiła się z nią na zakupy

- Musze kupić trochę drobiazgów… A z Piotrem się nie da

- Bo??

- Bo musze pooglądać a on chce szybko…

- Dobra, ale powiedź czemu tutaj…

- Sebastian Ci jeszcze nie doniósł?? – zapytała zaskoczona faktem, że Waligóra jeszcze nic nie wie

- O czym??

- Mamy dom… Dostaliśmy od rodziców

- Twoich??

- Mhy…

- Magda… a co z rodzicami Piotra?? Poznałaś ich??

- Nie… I coś czuję że szybko to nie nastąpi…Piotr nie ma zamiaru do nich dzwonić

- Nie bardzo rozumiem…

- Wiesz, że Piotrek jest skłócony z ojcem??

- Wiem, pamiętam jak kilka lat temu Tomasz przyszedł do Wiktora pożalić się na niego i jego decyzję… Zaraz po tym jak Piotrek wyjechał do Szwajcarii

- Od tej kłótni nie rozmawiali ze sobą… Jego ojciec chyba nawet nie wie o rozwodzie

- O Tobie i dziecku też nie??

- Nie chodzi mi o to… Martwię się o Piotra… Widziałam w Stanach jak bardzo brakuje mu rodziców…

- Spróbuj z nim porozmawiać, może to coś da…

- Nie chce się kłócić… Boje się jego reakcji na jakąkolwiek informacje czy wspomnienie o rodzicach

- Próbowałaś??

- Raz… Szybko uciął ten temat…

***********************************************

I jak??

Wpis opublikowaliśmy 31 maja 2011

44. …już teraz mnie nie słucha

- ……

- ……

- Nie podoba Ci się?? – zapytała widząc jego niewyraźną minę

- Myślałem raczej o pokoju gościnnym… Jakby ktoś przyjechał w odwiedziny… np. Twoi rodzice… albo…

- Albo Twoi… – odpowiedziała szybko, przerywając mu

- Tu jest łazienka… – otworzył następne drzwi -…myślę, że ten kolor kafelek może zostać, co??

- Piotr…

- Tak??!! Nie chcesz, ok.… możemy zmienić… Co powiesz na delikatną zieleń??

- Piotr… mówiłam o Twoich rodzicach… – dotknęła jego ramienia, wiedząc, że specjalnie zmienił temat by o nich nie rozmawiać…

- Możemy o tym porozmawiać kiedy indziej??

- Kochanie…

- Magda proszę Cię…

- To może pokażesz mi, gdzie będzie Nasza sypialnia?? – zapytała, wiedząc że i tak nie ma co drążyć tego tematu, bo cokolwiek by robiła czy mówiła, nie dowie się od niego niczego więcej

- Chodź…

- Chłopaku… – nie mogła nic więcej powiedzieć gdy po krótkiej chwili zaprowadził ją na piętro. Widząc przestronny pokój, z dwoma dużymi okami, wyjściem na balkon i delikatnym beżem, gdzie niegdzie wpadającym w karmel i czekoladę na ścianach, była zachwycona

- I jak?? Trochę inaczej będzie wyglądała jak wstawimy meble… ale tak sobie myślałem, że tu mogłoby być łóżko…- powiedział wskazując ręką na lewą stronę pokoju… -…Tu jakaś komoda, albo coś takiego – dodał obracając się lekko w lewo – Oo, a tu jakaś wąska szafka, ale regał na Twoje książki czy coś innego…

- A tam, co jest?? – zapytała dostrzegając drzwi wewnątrz pokoju

- Niespodzianka…

- Niebieski pokoik… – szepnęła cicho zanim otworzył jej drzwi

- Nie… łazienka… Co prawda małej wanny jeszcze nie ma…

- Piotruś…

*****

- Madzia Ty płaczesz??!! – zapytał widząc jak kolejny raz wyciera mokre policzki

- … – jedynie pokręciła przecząco głową…

- Skarbie…

- …i jeszcze to okno…

- Obiecuję Ci, że pierwszą rzeczą jaką tu kupimy będzie narożna wanna, żebyś mogła kąpiąc się oglądać gwiazdy…

- Z Tobą… Sama nie chcę… – szepnęła cicho, czując jego dłonie na swoim pasie

- Może być ze mną… Nie płacz… bo boję się, że to przeze mnie…

- Wariacie… – teraz jej łzy mieszały się ze śmiechem

- Zdecydowanie lepiej… Możemy iść dalej…

- Mhy… czekaj odbiorę to Sebuś – powiedziała patrząc na dzwoniąca komórkę

*****

- Cześć braciszku… – przywitała się z fotografem, jednocześnie pociągając nosem

- Magda…

- Halo…Sebuś

- Magda Ty płaczesz??!- zapytał słysząc jej zmieniony głos

- Nie…

- Przecież słyszę… Nie wmówisz mi, że masz katar…

- Sebuś… – próbowała mu coś powiedzieć

- Przez Piotrka??- spytał, dobrze wiedząc jaka może być jej odpowiedź

- Co??

- Przez niego znowu płaczesz?? Cholera zabije go…

- Sebuś…

- Tylko go nie broń…

- Sebuś to nie przez niego… to znaczy nie tylko… – nie bardzo wiedziała jak ma mu to powiedzieć

- Cholera… Magda ja teraz nie mogę, ale za dwie godziny będę w Warszawie… I zaraz do Ciebie przyjadę…

- Nie musisz…

- Muszę… Na razie… – szybko zakończył rozmowę, będąc przekonanym, że za chwilę przekonywałaby go, że nie musi do niej przyjeżdżać

- Sebuś ale…

*****

- Coś się stało??

- Obsłuchasz od Sebastiana

- …

- Nie patrz tak na mnie… Wyczuł, że płakałam i stwierdził, że to znowu przez Ciebie… i nie pozwolił mi nawet wytłumaczyć

- Martwi się o Ciebie… Za ile będzie?? – zapytał wiedząc do czego Lewicki jest zdolny

- Jest poza Warszawą… Przyjdzie jak tylko wróci

- Czyli nie mamy dużo czasu??

- Najwyżej poczeka…

- Magda…??!!

- No, co… nawet nie dał mi skończyć… – powiedziała z naburmuszoną miną…

- Zdecydowanie bardziej wolę Twój uśmiech… Tak jak teraz…

- Wiesz co, jednego mi tutaj brakuje…

- Mhy…

- Miejsca dla niego… – powiedziała kładąc dłoń na swoim brzuszku

- Co prawda myślałem trochę nad tym…

- I…

- I wydaje mi się, że tu byłoby dobre miejsce… przynajmniej na razie…

- Na razie??!

- No wiesz… w końcu tutaj jest balkon… a jeśli choć trochę wda się we mnie… to wolałbym nie ryzykować… – spokojnie wytłumaczył jej o co mu chodzi

- Yhy… No wiesz… W Ciebie na pewno się wdał, bo już teraz mnie nie słucha…

- Już…??!! Kolego… Tu tata… – kucnął przed nią i kładąc dłoń na jej brzuszku zaczął rozmawiać z dzieckiem -…Kuba słuchaj czasem mamę… Niekiedy ma rację…

- Piotr??!!

- Pogadamy potem kolego, jak mama pójdzie spać… bo teraz to nic nie można powiedzieć…

- Wiesz co…

- Ja też nie mogę się doczeka, aż mały się urodzi

- Wariat… – skomentowała jego słowa

***********************************************

Podoba się??

Wpis opublikowaliśmy 28 maja 2011

Dziś wiem, życie cudem jest...

Zobacz koniecznie!