Po paru minutach Kasia wniosła drugi kubek, tym razem herbaty
- Magda, a może Ty…?- położyła rękę na brzuszku.
Prawniczka popatrzyła z niedowierzaniem na koleżankę i po chwili stanowczo powiedziała
- Nie Kasiu, to niemożliwe, na pewno nie…
- Skoro tak uważasz, jak byś coś potrzebowała, to ja będę w sekretariacie. – Yhyy
Magda za bardzo nie wiedziała co się dookoła niej dzieje, w głowie miała słowa sekretarki – „Magda może ty jesteś…?” – dziewczyna szybko odrzuciła myśl o dziecku, jednak nie na długo, za chwile znowu myślami był w przyszłości i widziała się z dużym brzuszkiem, przy boku ukochanego.
Chwilę Marzen i rozmyślania nad przyszłością przerwal jej dźwięk telefonu – Miłowicz słucham… – zaczęła rozmowę nie sprawdzając kto dzwoni -
Cześć kotku, co tak oficjalnie…
- Piotruś?! – zapytała zdziwiona -
Co już do swojej narzeczonej nie można zadzwonić?
- Nie, dlaczego… Przepraszam ale nie popatrzyłam na wyświetlacz… Coś się stało?
- Mhy… tęsknie za Tobą… nawet nie wiesz jak bardzo
- Ja za Tobą też, ale jest już 12, niedługo po mnie przyjedziesz, prawda?
- Oczywiście światełko, będę punktualnie…
- Piotruś…?! Kocham Cię, wiesz?
- Wiem, ja Ciebie też, a jak w pracy?
- Dobrze, mam same papierki, a u Was?
- Bywało luźniej…
Prawnicy jeszcze chwilę porozmawiali, a potem pod pretekstem przyjścia klienta Magda zakończyła rozmowę z ukochanym mężczyzną.
Po chwili znowu „odleciała” z kancelarii i przeniosła się do „innego świata” w przyszłości.
Jednak nie mogła się zbyt długo oddawać marzeniom i przyszłości, bo przed nią leżały, czekające na uzupełnienie, dokumenty, jednak co jakiś czas odruchowo kładła dłoń na brzuch.
- Może rzeczywiście tam jesteś, co? – w końcu dotarło do niej, że to może być prawda.
Nie chcąc dłużej czekać w niepewności wykonała jeszcze jeden telefon i umówiła się na wizytę.
Akurat był wolny terami za godzinę z czego dziewczyna bardzo się ucieszyła. Coraz bardziej była pewna, że ukochany dostanie od niej pod choinkę coś, a właściwie kogoś, kogo bardzo by chciał.
- Kasiu, ja musze na chwilkę wyjść, dzwonił Sebastian, że…- skłamała prawniczka
- Jasne zmykaj tu i tak się nic nie dzieje
- Ale jak coś to dzwoń, będę pod telefonem
- Jasne
Po 40 minutach przebijania się przez miasto Magda nerwowo siedziała w poczekalni i czekała na swoja kolej.
- Pani Magdalena Miłowicz – poprosiła ja w końcu pielęgniarka
– Pani doktor prosi
- Dzień Dobry
- Dzień Dobry pani Magdo – przywitała się ciepło lekarka
Po krótkiej rozmowie, polegającej przede wszystkim na opowiedzeniu przez Magdę okoliczności zasłabnięć, zawrotów głowy i dzisiejszych mdłości lekarka zaprowadziła ją na badanie, którego wynik był już po 15 minutach
- Pani Magdo – zaczęła lekarka
– Mam dla pani dwie wiadomości, nie wiem czy dobre, ale to już sama pani oceni…
- Słucham…
**************************************************
Dziękuję Wam bardzo, za wszystkie komentarzyki pod ostatnią nocią, ciesz mnie bardzo, że są osoby, które czytają moje opowiadanka…
Wiem, że dziś bardzo króciutkie, ale cały dzień przepisywałam zaległe lekcje i zaraz mi ręka odpadnie…tak więc przepraszam, postaram się to nadrobić jutro…
P.S. Kolejny raz przypominam Wam o głosowaniu na mój blog na [URL="http://mm-and-pk.blog.onet.pl/"]http://mm-and-pk.blog.onet.pl/[/URL] – zobaczymy jak bardzi się on Wam podoba…A więc do dzieła…
Buziaczki i do naklikania…